wg Dabrowskiej

nie wiem, co mnie sieklo, zeby zamowic sobie ksiazke dr. Ewy Dabrowskiej (hmmm,… z tego co pamietam, to tylko w mianowniku nie stawia sie kropki po skrocie dr…, wiec w dopelniaczu stawiam; chyba dobrze, co?;)). przeczytalam dwa razy, zafascynowana pacjentami pani dr, tym, co mozna postem i dieta osiagnac. o diecie dr. Dabrowskiej slyszalam wiele razy, ale jako ze diety-cud omijam szerokim lukiem, to i ta omijalam, jakby to od jakiej szarlatanki wyszlo. a jednak, od dwoch dni postuje. co mnie przekonalo? to, ze pozytywne skutki dietowania widze po sobie za kazdym razem, gdy ograniczam slodycze, tluszcze i alkohol; a robie to zawsze, gdy waga wskazuje o 2-3 kg za duzo, gdy spodnie wpijaja sie w pas. ja juz jakis czas temu powiedzialam mojej lekarce domowej: listki, skoncze na diecie listkowej, bo po nabiale boli mnie glowa i dostaje egzeme, wiec nabial juz dawno temu wyeliminowalam z diety, a po wielu innych produktach (np. pomidorach) boli mnie zoladek i tez glowa, i te produkty tez stopniowo wykluczam. wtedy powiedzialam to pol zartem, pol serio. a dzis, po drugiej dobie postu warzywno-owocowego moge powiedziec smialo, ze to jest cos dla mnie. najbardziej przekonuja mnie kiszonki – nakupilam sobie w Polsce kiszonek z kapusty, z buraka i pije z wielka przyjemnoscia. i czas zaczac robi swoje kiszonki, zanim te polskie sie skoncza.

choc… zeby nie bylo rozowo. znow daje o sobie znac moje uzaleznienie od kofeiny. wczoraj kolo poludnia organizm sie upomnial o kofeine potrwornym bolem glowy. myslalam, ze jeden dzien i bedzie lepiej. wiec poszlam wczesniej spac. ale rano wstalam… chora z bolu glowy. poznym popoludniem skapitulowalam. zrobilam sobie 1/3 kubka kawy i duszkiem, bez mleka, wypilam. juz po 15 minutach bol glowy zaczal ustepowac… niestety, uzaleznienie organizmu jest silne. zobacze, co bedzie jutro. jesli znow bol glowy mnie znockoutuje, to znow mala, oszukancza kawke sobie strzele. bo jutro… do pracy. koniec wakacji.

4 myśli na temat “wg Dabrowskiej

  1. powodzenia. u mnie jest podobnie – slodycze, alkohol i zolty ser. odrzucilam pare tygodni temu plus post. jem pomiedzy 12 a 20, czyli lunch i obiad, po drodze owoce (jagody, maliny, truskawki, arbuz…) i czuje sie duzo lepiej. no i pije kawe, bo bez tego nie zyje…
    a wczoraj poznym wieczorem!!!! najadlam sie ciastek i poprawilam 3 michalkami… ech, dieta…

    Polubienie

    1. z ta kawa jest tak, ze ponoc najpierw daje kopa, ale potem czlowiek ”zakwaszony” i przez to ma malo energii. nie wiem, czy to prawda (sprawdze teraz, na poscie;)), ale dzis, na trzeci dzien, mimo ze ani lyka nie wypilam, nie bolala mnie glowa!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s