edukacja ”nie wiadomo o co chodzi”

wzielam w tym roku ”coaching” jednej grupy studentow drugiego roku medycyny. dostalam plan opisujacy, jaki material mam ze studentami przerobic i malo z krzesla nie spadlam: zdrowy tryb zycia w relacji do opieki zdrowotnej. eeee, ja nie mam przygotowania na ten temat i (naiwnie?) zalozylam, ze w dziekanacie sprawdzaja wyksztalcenie wykladowcow, zanim powierza im edukowanie studentow. no nic… stwierdzilam, ze sie podszkole i jakos przez to przebrne.

dzis wszyscy coache uczestniczyli w zebraniu informujacym ”o co to w tym wszystkim chodzi”. okazalo sie, ze osob, ktore o malo z krzesla nie spadly, bylo duzo wiecej. z jednej strony ulga, ze nie jestem sama, z drugiej strony, zniesmaczenie. jeden z wykladowcow spytal wprost: ”jak ja mam uczyc studentow medycyny jak rozmawiac z pacjetami o ich stylu zycia, jesli ja sam nie wiem jak to robic? nikt mnie tego nigdy nie uczyl, bo to moda ostatnich kilku lat”, inny pyta: ”mamy jakies PICTO-scory obliczac – ja nie mam pojecia, co to jest”. ufff, ulga, bo ja tylko wiem, co to PICTOm ale punktow tez nie potrafilabym obliczyc. Odpowiedz organizatora programu nauczania: ”to nie wy macie nauczac – studenci maja przerobic samodzielnie program, a wy macie to tylko moderowac ich prace, wy macie ich ”coachowac”. Na co kolega sarkastycznie odparl: ”a, czyli ja mam przyjsc, siasc i czekac na rozwoj akcji, tak?”.

Rece opadaja…. przedszkole. Program nauczania nie przystosowany do kompetencji wykladowow, oczekiwania w stosunku do wykladowcow (i studentow) niejasne… jak ja mam stanac przed tymi studentami i oczekiwac, ze beda mnie i moja prace traktowac na powaznie?

7 myśli na temat “edukacja ”nie wiadomo o co chodzi”

  1. Czesc Czips!
    Mam wrażenie, ze w wielu profesjach można doszukać się podobnych sytuacji . Nie dalej jak wczoraj rozmawiałam z pewna osoba, która „ zmuszona” była iść na wcześniejsza emeryturę z powodu braku zgody na podobna sytuacje . Przerosło ja to i po prostu nie chciała się w to bawić narażając zdrowie i reputacje .

    Polubienie

    1. Czesc Aniu,
      Gdybym tylko mogla, to juz dzis przeszlabym na emeryture… bo mnie te wszystkie udziwnienia edukacyjne denerwuja i co gorsze, widze, ze studenci tez nie wiedza, czego sie od nich oczekuje. Co z reszta nie jest dziwne- jesli wykladowcy noe wiedza, czego i jak maja uczyc, to jak studenci maja widziec, czego sie od nich wymaga…

      Polubione przez 1 osoba

  2. Ech. Lekcja odwrócona. Uczniowie przygotowują materiał i sami się uczą. Potem przekazują wiedzę innym, a ty tylko słuchaj. Gdyby się tylko tym uczniom chciało wziąć do porządnej pracy…

    Polubienie

    1. Akaszo, ale wiesz, ze rozumiem tych uczniow? Jesli ja, wykladowca, nie mam pojecia, czego i jak mam ich uczyc, to jak oni maja sie przylozyc i nauczyc??? Pamietam jeszcze z czasow podstawowki i liceum, ze najbardziej cenilam tych nauczycieli, ktorzy konkretnie przedstawiali i wiedze i… to, czego od nas oczekuja. Wodolejcow nie trawilam. I dlatego np. nigdy nie bylam orlem z historii – pani w liceum przychodzila nieprzygotowana, lala wode o wszystkim i o niczym, z wieloma dygresjami i co… i mimo ze probowalam cos przyswoic, gdy nadciagala lekcja historii czulam stres, bo nic nie umialam, mimo ze duzo sie uczylam:DDD bo nawet pytan, ktore historyczka zadawala nie rozumialam, tyle wodolejstwa zawieraly.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s