energia

odkad zaczelam boksowac, tryskam energia i od kawy mnie dziwnie odrzucilo. nie wiem na czym to polega – czy wyboksowuje swoje bolaczki, ktore odbieraly mi energie, czy to endorfiny… nie wiem. grunt, ze energia jest. luby patrzy na mnie z niedowierzaniem, gdy po lekcji boksu wparowuje do domu kopletnie mokra od potu (boks mam 5 min od domu, wiec wsiadam na rower po lekcji, ot tak, jak stoje i pedaluje do domu, zeby ochlanac i dopiero wtedy doprowadzam sie do ladu), pelna energii i radosci.

wczoraj zle walnelam i czuje, ze ramie naciagnelam. smaruje kremami-cudenkami, krece ramieniem mlynki, zeby do niedzieli wydobrzec, zeby znow pognac na lekcje.

choc nie wiem, czy pojde, bo Szkrab zlapal covida, a ja czuje, ze glos trace…

Jedna myśl na temat “energia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s