matczyne gesty i rozterki

wczoraj rano ugotowalam krupnik, ulubiona zupe Szkraba. ugotowalam gar wielki, zeby jeszcze zassac w sloik na przyszly tydzien. poszlam do pracy, wyslalam whatsapppa do Szkraba, ze zupa stoi, ze kolo poludnia pewnie jeszcze bedzie ciepla, wiec niech sprawdzi, moze nawet jej nie bedzie musial podgrzewac. piszac to, mialam na uwadze fakt, ze moje dzieci ”nie lubia” (= nie chce im sie) zup podgrzewac. Stac i mieszac? I czekac? Latwiej nie jesc. Albo zlapac jakies suche ciastko czy czekolade.

Krupnik rzeczywiscie byl kolo poludnia cieply (podejrzewam, ze cieplawy) – orzekl Szkrab. Wieczorem mowi: mamo, czy moglabys rano odgrzac zupe, to znowu sobie w poludnie zjem… Tak, odgrzeje, obiecalam. Obiecalam i mysle… szczyt lenistwa… moje dzieci sa tak rozpuszczone, ze nawet im sie zupy nie chce podgrzac. Boleje nad tym, szukam winy w sobie, a jednoczesnie bronie mych dzieci jak lwica, myslac: sa jeszcze gorsze przypadki;)

Wiec podgrzalam ta zupe, jutro rano ugotuje kalafiorowke, niech jedza, rosna i maja w doroslym zyciu wspomnienia cieplej zupy czekajacej na nich.

Reklama

3 myśli na temat “matczyne gesty i rozterki

  1. Przypomniało mi się z dzieciństwa, jak mama chowała w pierzynie kartofle lub ryż, by były ciepłe. A ciocia Terenia babci zostawiała obiad w termosie. Może tę zupę też byś zostawiała w termosie?

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s