ja zwariuje

kontraktu z interny nadal nie mam. czyli oficjalnie nowej pracy nadal nie mam. luby pociesza mnie, ze w naszym szpitalu to normalka, wszystko musi potrwac….

w tym czasie moj szefuncio znow zaczyna miec odpaly. dzis pozytywne. dzis fruwal prawie pod sufitem, bo ”dostal” sie do konsorcjum i bedzie mial tyle kasy, ze jeszcze mnie ze interny odbije. po dlugim monologu szefa mowie mu: ty nie musisz mnie odbijac. po prostu, zdobadz ta kase jak najszybciej, spisz szybko kontrakt gwarantujacy mi wyzszy tytul naukowy (ktory mi sie nalezy wg kryteriow naszego uniwersytetu, ale ktorego mi szef nie przyznaje, bo go na to finansowo nie stac), przenies mnie o dwie skale zarobkowe do gory (spelniam wszelkie warunki) i zagwarantuj mi diete na dwie zagraniczne konferencje naukowe na rok. szef sie zacukal na takie negocjacje….

a ja… z kamienna twarza negocjuje, a w srodku wymiekam. chce uciec od szefa, chce zaczac nowa prace.

Reklama

2 myśli na temat “ja zwariuje

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s