takie zarty

Kolega przychodzi po prosbie, a przy okazji pyta:

-czipsie, slyszalem, ze odchodzisz – gdzie idzisz?

– na geriatrie, pamiec juz nie ta – mowie

– wszyscy tam skonczymy, wiec jeszcze sie spotkamy – zartuje kolega

– spotkac sie spotkamy, ale ciekawe czy sie poznamy, he, he (w domysle: z powodu demencji)

i taki glupi smiech nas ogarnia.

smieje sie, ale zaczyna mi byc smutno. teraz, kiedy juz prawie odchodze, widze jak bardzo zzylam sie z chirurgia, jaka wiez mam z chirurgami. ponoc chirurdzy to trudni ludzie, a ja sie z nimi bardzo dobrze dogaduje… jak to bedzie z innymi lekarzami… moze bede zbyt bezposrednia, zbyt agresywna (slownie)? strach mnie ogarnia, bo na chirurgii juz z zamknietymi oczami moge improwizowac i tak wiem wiecej o badaniach naukowych, przepisach i statystyce niz koledzy. a na geriatrii… zaczynam od zera. juz nie zaimprowizuje… lekcja pokory mnie czeka.

We wtorek mialam ostatnie wyjscie z grupa. jeden ze studentow zorgnizowac kregle i restauracje. student nie wiedzial, ze moje pierwsze wyjscie z nasza grupa mialo miejsce dokladnie w tej samej kregielni i restauracji. i ze sentyment mnie sieknie. szefa tez.

Powiedzialam szefowi, ze wolalabym pominac pozegnalne przemowy, bo sie rozkleje. Szef to uszanowal. W czaise obiadu smiech mieszal sie ze smutkiem. szef siedzial jak struty. widzac to, i ja nie potrafilam sie bawic. Zzylismy sie…. 8 lat.

Dzis nasza sekretarka mowi: czips, jak to bedzie, przeciez wy to jak malzenstwo… kazdy wie, ze jestescie nierozlaczni, ze gdzie czips, tam Paul, i gdzie Paul tam czips… Nie wiem jak to bedzie. Wiem, ze bedziemy za soba tesknic. Mimo ze nie raz na szefa narzekalam, nie raz mnie irytowal, to im blizej naszego rozstania, tym bardziej mnie boli to nasze rozstanie. jego tez. probujemy sie usmiechac, udawac, ze wszystko ok, ale nie jest. jest zal.

najchetniej bym sie sklonowala i jednego czipsa zostawila na chirurgii, a drugiego pchnela ku ”karierze” w nowym swiecie.

Reklama

5 myśli na temat “takie zarty

    1. Nie, nie, ja nie mam ani krzty wyrzutow sumienia. Tylko taki sentymencik mnie lapie od czasu do czasu. Szef jest narcyzem i jego mi nie szkoda. Szkoda mi naszych juniorow, z nimi jestem bardzo zwiazana i oni, mimo ze ja na juz na wylocie, a moze wlasnie dlatego zem juz na wylocie, przychodza czesciej niz zwykle. i gdy ich widze, gdy z nimi rozmawiam, zal mnie bierze, bo za nimi bardzo bede tesknic. nie za szefem narcyzem, ktory owszem, jest zestrsowany i smutny, ze odchodze, ale nie dlatego, ze ja, czips, odchodze, ale dlatego, ze nie bedzie mu kto mial grupy prowadzic.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s