dwa wariaty

wracam dzis z psem z treningu, przechodzimy pod wiaduktem, pies oczywiscie prowadzi… wiec jako pierwszy wyszedl spod tego wiaduktu. Za wiaduktem, po prawej stronie znajduje sie skarpa, dosc stroma, pokryta trawa. W momencie, gdy pies wystawil glowe spod wiaduktu, wiedzialam, ze bedzie draka, bo na ulamek sekundy pies zamarl, co oznacza, ze zauwazyl innego psa (ktorego ja jeszcze nie widzialam, bo szlam jakies 50 cm za psem). Ulamek sekundy to wystarczajaco, zeby zauwazyc, co sie kroi, ale za krotko, zeby zareagowac, tzn. przyciagnac psa do nogi i odciagnac jego uwage od innego czworonoga.

Pech chcial, ze na skarpie stal pies z tym samym temperamentem, czy raczej awersja do innych czworonogow, jak nasze psiko. Dlatego, gdy juz wyszlam z moim psem spod wiaduktu ujrzalam taki widok: wlasciciel psa lezy na trawie, glowa w dol i z calej sily trzyma smycz, na ktorej ujada psisko dwukrotnie wieksze od naszego lobuza. Pies tak gwaltownie skoczyl do naszego kundla, ze przewrocil wlasciciela. Widok przekomiczny. Nawet wlasciciel tego psa smial sie, mimo ze lezal i dzielnie walczyl, zeby pies mu sie nie wyrwal.

Nie mialam jak mu pomoc sie pozbierac, bo nasze psy by sie zagryzyly na smierc, jakbym sie zblizyla do tego pana. Podreptalam wiec szybko dalej i dopiero jak szczekanie z obydwu frontow ustalo, objerzalam sie. Pan juz stal i ciagnal swojego wielkiego psa dalej.

Reklama

Jedna myśl na temat “dwa wariaty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s