babci….

w nocy Bizona tak bolal brzuch, ze prawie plakal. nie mial goraczki i nie wygladalo mi to na grype, tym bardziej, ze do 21.30, jak nigdy, Bizon brykal, bo… puzzle ukladalismy cala rodzina:) a tu nagle luby mnie budzi, ze nie wie co z Bizonem. jedna z moich studentek prowadzi badania nad przyczytami boli brzucha u dzieci, stad wiem, ze najczestsza przyczyna jest to zatwardzenie i klopoty z wyproznienim sie. ale to akurat Bizona nie dotyczy. druga przyczyna to wyrostek. jako ze Bizon zwijal sie z bolu, wystraszylam sie, ze to rzeczywiscie moze byc wyrostek, tym bardziej, ze w niedziele tez zglaszal dziwny, klujacy bol brzucha. luby zadzwonil na nocny dyzur, pani po wywiadzie oczywiscie zadala standardowe pytanie: czego pan oczekuje? pytania nie slyszalam, ale z odpowiedzi lubego od razu zgadlam, o co byl zapytany;) luby oczekiwal, ze lekarz obejrzy dziecko. i tak sie stalo. o 4 rano wrocili z diagnoza ”grypa”. kiedy to uslyszalam, od razu zrozumialam swoj dziwny stan na sobotnim fitnessie (ledwo przedlam…), po fitnessie (jeszcze gorzej przedlam – ale myslalam, ze to tylko przemeczenie), bol glowy, ostatnie mdlosci i pocenie sie w nocy (zaczelam podjrzewac zblizajaca sie menopauze, bo w nocy nigdy sie nie poce;)).

tez mam grype. tyle, ze ja zawsze reaguje glowa, a Bizon brzuchem. z checia zostalam w domu z Bizonem. dopadaly mnie fazy slabosci, wtedy ukladalam z Bizonem puzzle, a jak slabosci odplywaly, odhaczalam zaleglosci domowe, typu pranie zaslon czy wysprzatanie szafki w lazience;)

wieczorem Bizona zlapala goraczka, oslabl i troche sie zmartwilam, bo ja juz jutro musze (musze…?) isc do pracy. luby zadzownil do swojej mamy, czy by nie przyjechala do Bizona… niestety, nie moze…

tak, przydalaby nam sie babcia na choroby….

Dodaj komentarz