przechwalanki

spotkalam w zyciu ludzi, ktorzy bardzo w siebie wierza: gospodynie, ktore piekna najsmacznejsze ciasta, robia nalepsze przetwory, budowlancow, ktorzy wszystko ”migiem w mig”, tanio, ale idealnie wyremontuja, krawcowe, ktore najpiekniejsze suknie potrafia szyc… 

a pozniej, jak przchodzilo co do czego, to i tak ciasto mojej mamy mi bardziej smakowalo, choc mama zawsze bala sie, ze cos nie wyszlo. podobnie z budowlancami: Karol, ktory remontowal u nas dwa lata temu… wielka porazka… ani tani, ani dobry… no dobry byl w przechwalaniu sie. krawcowe tez… pamietam jak na mamie skienki obciagaly, a jak tylko mama reke do gory podnisla, to widac bylo wszystkie felery…

spotkalam tez ludzi, ktorzy nic nie mowia, tylko sluchaja, pytaja i swoje robia.

slowa, slowa, slowa… jak mozna latwo naobiecywac, jak latwo sie przechwalac, a jak trudno byc cicho i czekac na pochwale.

u nas remont prawie skonczony. remontowal Maciek. kolega Pawla, ktory jest organista w naszym kosciele. obydwaj chlopaki, ktore potrafia zazartowac, pogadac na serio, a co najwazniejsze, znaja swoja wartosc, ale o niej nie gadaja, nie przechwalaja sie swoja jakoscia i nie neguja jakosci innych. tak to chyba jest, ze jak ktos zna swoja wartosc, to nie musi sie z nia slownie obnosic. Pawel mi Macka zareklamowal. Maciek swoja malomownoscia, a jednoczesnie otwarciem, szczeroscia i konkretnymi pytaniami, od razu mi przypadl do gustu.  i nie zawiodlam sie. w prawdzie remont trwal dluzej niz to Maciek oszacowal, ale tak chyba jest w wiekszosci przypadkow. za to nie slyszlalam o zadnych problemach, nie slyszalam zadnych k…, wlasciwie… zadnych przeklenstw, za to spokoj, fachowosc, skupienie. Jak wolalam na zupe, Maciek i pomagajacy mu czasami Pawel grzecznie przychodzili, jedli, pogadali i wracali do pracy. Ani razu nie uslyszalam przechwalki, jaki to jestem dobry, tani, najlepszy z najlepszych, bo inni to… 

z efektu jestem przezadowolona.

nadszedl czas na ogarnianie kurzu, balaganu i chaosu. niby w trakcie remontu sprzatalam, ale i tak, kurz byl wszedzie.

jako, ze musialam z Bizonem isc na religie, na probe koscielna I komunii sw, a pozniej czekaly nas poszukiwania butow do komunii i zwykle zakupy, poprosilam Marcina, zeby z jego mama przyszli kontynuowac moje porzadki.

Przyszlam do domu po poludniu, a tu sie zaczyna:

– oj, czips, to oni tyle czasu taki remoncik robili? zadzwonilem do kumpla, ktory tez remontuje i powiedzial, ze on by to w 10 dni zrobil!

– no, Maciek tez tak teoretyzowal, dokladnie 10 dni, ale teoria teoria, a zycie zyciem  – chcialam go zgasic.

na to mama Marcina:

– no ale mogli poprzykrywac folia, a nie zeby tak wszystko zakurzyc!

– ale ja nie chcialam miec mieszkania pod folia, bo jak bym posilki przygotowywala, jak by dzieci do lozek szly, jak bysmy ksiazki czytali, ubrania z szaf wycigali, my musielismy tu w miare normalnie funkcjonowac przez te 2 tygodnie – tlumacze.

tlumacze i jednoczesnie sie zaczynam irytowac, bo dlaczego ja mam tlumaczyc mojego majstra, z ktorego tak bardzo jestem zadowolona? tlumaczyc go przez panem, ktory u mnie sprzata! i ktory tak naprawde nie, wie jak duzo rzeczy, ktorych nie widac golym okiem zostalo przez Macka zrobione.

w miedzyczasie wyszlo tez po raz kolejny przechwalanie sie jak to oni super sprzataja… i kurcze, gdybym miala pewnosc, ze sobie kogos lepszego znajde, to bym powiedziala, ze az tak super nie jest. ze jest ok, ale do super to jeszcze Marcionowi brakuje. super, to mi Maciek remont zrobil.

bo prawda jest taka, ze nie da sie super i szybko. super wymaga czasu, dokladnosci i cierpliwosci… jak ja sprzatam pokoj Szkraba, to mi schodzi 3 godziny, bo kazda zabaweczke z kurzu obcieram, bo materac i posciel na balkon wynosze, pod lozkiem dokladnie kazdy kurz scieram,  na kolanach podloge scieram, zeby z kazdego kata, zza szafy i kaloryfera tez cos wygarnac, kostke od gry walajaca sie pod lozkiem wkladam do pudelka do gry, a kierownice od lego znaleziona w szparze od podlogi wydlubuje i dolaczam do lego, a nie wrzucam luzem gdzie popadnie. I jeszcze kwiatka pod prysznic biore;) A Marcin w 3 godziny to mi cale mieszkanie sprzata. szybciej sprzata? tak. bo mniej dokladnie… 

ale nie w daje sie w durne dyskusje. tylko swoje mysle i wiem: ci co dobra robote wykonuja, nie chwala sie. tylko pracuja. i sa rozchwytywani.

Dodaj komentarz