nasze swinki nie sa jeszcze calkowicie oswojone. jedna nadal zwiewa, jak czuje, ze sie ja chce na rece wziac, druga nie ucieka, ale jak ja na podlodze postawie, to stoi, zamiast biegac… po moim doswiadczeniu z chomikami, ktore byly szybsze od swiatla, jest to wielkie zdziwienie, bo ja myslalam, ze wszystkie gryzonie to sprinterzy.
ale apetyty im sluza:) juz wiem, co im smakuje (najbardziej jablka, salata i marchewka) i czego nie tkna: selera i… bagietki (bagietke demonstracyjnie wyrzucily z klatki;)). no i sianko idzie jak woda.
zaczynaja sie powoli bawic, cos tam do siebie chrumkaja, ale nas jeszcze nie zaszczycily zadowolonym pomrukiwaniem i z reki jeszcze jesc nie chca.
wypuszczamy je dwa razy dziennie, zeby pobiegaly (ale siedza w kaciku przytulone do siebie) i oczywiscie zadaza sie ”niespodzianki” – twardze i wodniste. wielka radosc dla chlopakow! lataja zachwyceniz papierem i zbieraja, scieraja i michy ciesza. tak, glaskanie jest nudne, ale zbieranie kupek jest super atrakcja;)
Szkrab bardziej garnie sie do pomocy, choc jak sie Bizona poprosi, to tez pomaga.
ja natomiast sie relaksuje przy tych swinkach:D przed chwila skonczylam korekte raportu studentki. zawartosc raportu byla wczesniej przedyskutowana z moim szefem, bo ja bylam na kursie. no i niestety, szef, mimo ze madry facet, logike ma prosta jak sznurek w kieszeni… i to wlasnie bylo w raporcie. troche sie zirytowalam, bo to, ze szef pokrecony, nie znaczy, ze studenci nie moga samodzielnie myslec i tej logiki nieco wyprostowac. wiec sie wnerwilam, tym bardziej, ze samam musialam sie naglowic, jak temat ugryzc.
poglaskalam swinke i sie odprezylam:) choc swoja droga, pol tabliczki czekolady tez przy okazji myslenia wtrzachnelam…
jutro czekaja mnie ”atrakcje” na kempingu – jedziemy z wizyta do tesciow, ktorzy sa na wakacjach. pogoda kiepska, zimno (na wieczor wlaczylam ogrzewanie…), mokro, Szkrab zasmarkany, ja kaszlaco-zasmarkana. nie mam ochoty nigdzie jechac. ale tesciowie jak dzieci – jak sie obiecalismy, ze trzeba przyjechac. szkoda, ze nikt nie pamieta, jak mowilam, ze wszystko zalezy od pogody… ech… moze bedzie fajnie….