moi rodzice nigdy do mnie noca nie dzwonia, tak do 21.00. na komorke tez nigdy nie dzwonia, tylko na telefon stacjonarny. i tak w ogole prawie zawsze dzwoni mama.
dzis po 22.00 dzwoni komorka, wyswietla sie tato…
serce mi zamarlo. bylam pewna, ze cos sie stalo z mama.
odbieram drzacymi rekami, a tato jakby mnie nie slyszal, jakby nie kontaktowal, tak dziwnie brzmi. wiec juz bylam pewna, ze dzwoni, zeby mi powiedziec, ze mama nie zyje.
w koncu prawie juz placzac krzycze: tato, o co chodzi, ja Cie slysze, co sie stalo???
– a nic sie nie stalo, dzwonie, zeby powiedziec, ze szczesliwie dolecielismy na Majorke.
no kurcze pieczone!!! a ja juz prawie sie rozplakalam ze strachu!!!
po tym, jak mama miala zawal dwa lata temu, czesto mysle ze strachem, ze kiedys bedzie ten telefon, ze mama, tato…. ze juz ich nie uslysze, nie zobacze.
czuje jak mnie serce boli i promieniuje do lewego ramienia – zawsze tak mam, gdy sie bardzo zdenerwuje…