widze codziennie, ze ku 40-tce zmierzam. niestety, skora na twarzy traci swa jedrnosc, zmarszczki mimiczne zaczynaja zmieniac sie w bruzdy, i taka ta skora jakas ciagle wymieta… pewnie, ze za malo spie i to czesto na swoje zyczenie, bo ksiazki skracaja me noce. do niedawna nie wiedzialam co to siniaki pod oczami – coraz czesciej je widze.. znow, wystarczy zarwac noc. do tego klimatyzacja w pracy, ciagle slepienie w komputer… to tez nie sprzyja pieknej cerze, a zwlaszcza skorze wokol oczu. a cere mam strasznie sucha. mam juz w szpitalnym biurku krem pod oczy, ktory ukradkiem wcieram, gdy kolega wyjdzie z pokoju;) ale krem wsiaka w minute i nadal mam sucha skore. do tego czesto nekaja mnie wypryski, wiec i kremow ot tak sobie nie moge kupic, zeby wyprobowac, czy zwalcza zmarszczki czy chociaz toch nawilza skore. mam swietny krem od tzw. specjalistki od skory, ale… raz ze ma factor 50, a ja nie chce byc trupio blada, a dwa, ze nudno ciagle ten sam krem stosowac;)
dlonie, tez mam bardzo suche:/ i tez kremuje, i tez raz-dwa krem wsiaka i uczucie, ze mam papeirowe dlonie wraca.
ech… lepiej nie patrzec w lustro. choc… jak nie z bliska, to moze byc… rozmiar ciut mniejszy niz w liceum:)