moja studetka opowiedziala taka histore: ktoregos ranka, kolo 6.00, jej tato patrzy przez okno, a tam wielblad idzie srodkiem ulicy. zadzwonil na policje, a ci… nie uwierzyli mu:D nie dziwie im sie;) pewne pomysleli, ze pan za duzo wypil.
ale kilka dni pozniej tato studetki dowiedzial sie, ze niedaleko ich domu cyrk rozbil namioty i jednemu wielbladowi udalo sie uciec:)