luby lubi halogeny. a ja nie. zgodzilam sie na halogeny w lazience i w kuchni i basta. lubie normalne lampy, z mlecznym, cieplym swiatlem. a nade wszystko oryginalne klosze, ktore moga byc przepiekna dekoracja mieszkania, ktore wnosza klimat do mieszkania. tak wiec, chociaz groszem nie smierdze, ogladam sobie lampy, wybieram ”na pozniej” i wiem, ze jeszcze przede mna rozmowy z moim Mackiem od budowy, ktory tez lubi halogeny i pewnie planuje mi je zalozyc w korytarzu… nie, nie, w korytarzu bede miala dwie zlote kule. nie wiem kiedy, ale beda. i kafelki ”wschodnie”. mialy byc wloskie, ale w koncu jednak chyba beda marokanskie;) moze latem? szukam jeszcze ladnej latarenki wiszacej przed dom. dwa miesiace i bedziemy w nowym domu!!! jakos to abstrakcyjne brzmi.
W piatek odbieramy klucze i roznosimy ulotki po sasiadach, zeby ich uprzedzic o czekajacych ich halasach remontowych. w sobote bedziemy zdzierac tapety i dowiemy sie kogo Maciek I i Maciek II zaprosili do wspolpracy, bo panowie juz w sobote zaczna demolke – rozwala szafy wnekowe, beda wybijac scine do kuchni, usuwac kaloryfery, ryc w scianach, zeby polozyc kable elektryczne. strrrrrasznie jestem podekscytowana:D czuje sie jakbym prawie dom budowala. w sobote sasiedzi beda mieli tez okazje wpasc, zeby sie z nami zapoznac.
W miedzyczasie ubiegamy sie o subsydium, bo nasz remont jest ”energio-przyjazny” i mozemy troche kasy zaoszczedzic na oknach i izolacjach – znow papirologia sie klania. Powolenia na rozbudowe dachu jeszcze nie mamy… znow trzeba bedzie dzwonic, na jakim etapie jest gmina.
A najlepszy numer z kafelkami. jesli w koncu wszystko pojdzie dobrze, kafelki przyjada w niedziele z Macikiem I z Polski. Nie wiem, czy mam pecha, ale zamowienia internetowe w Polsce do tej pory kiepsko dzialaja:/ zamowilam kafelki w jednym sklepie. zaplacilam. na drugi dzien dostaje e-maila, ze 1/3 kolekcji nie ma. Napisalam, zeby w takim razie zwrocili mi pieniadze za te 1/3 kolekcji, a reszte niech wysla. Kilka dni temu zwrocili mi wszystko, co do cencika. Znow e-mail: skoro cala kwote dostalam z powrotem, a nie 1/3, to czy zamowienie zostalo anulowane? Tak. Czyli musze zlozyc zamowienie od nowa? Tak… Zlozylam, zaplacilam. Dzis dostaje e-maila, ze listw dekoracyjnych nie ma… eeeeeeeeeeeeeeeeeeeee….no ale jak to tak??? no nie ma. nie ma na magazynie, nie ma u producenta. a czemu sa w ofercie sklepu internetowego? dobra, wyslijcie wszystko co jest, zeby do soboty doszlo, a listwy pozniej doslijcie, jak beda. a jak nie to jakies inne wybiore. Brakujaca 1/3 plytek zamowilam w innym sklepie – w piatek. I cisza.. dzwonie dzis, pytam, czy kafelki sa dostepne – beda w czwartek, ale czy kurier dowiezie je do soboty, tego pani nie wie. A na stronach internetowych obu sklepow stoi jak wol: dostawa w ciagu 2-4 dni roboczych!!!
Znow widze, jak rozne ludzie maja priorytety – nawet przy remoncie domu. mowie szefowi, ze kuchnie i lazienke mam miec idealna a reszta bedzie stopniowo optymalizowana. szef pyta o rozne gadzety elektorniczne, a ja mowie, ze nie, ze zadnych gadzetow (jedyny gadzet to bedzie koker), zadnych mikrofalowek, zadnych plyt indukcyjnych, zwykly piekarnik stojacy na ziemi. widze, ze szef mysli: no to na czym ta idealnosc twojej kuchni polega? no na tym, ze bedzie piekna, funkcjonalna i pojemna; ze bede miala glebokie szuflady na garnki, zamiast ”karuzeli”, ktora mnie do szalu doprowadza w obecnej kuchni:D ze bede miala barek, przy ktorym dzieci beda sniadaniowac, dzieki czemu, kiedy bede przygotowywac im walowke do szkoly, bede blisko nich i bede mogla z nimi pokonwersowac (=odganiac od czytania i poganiac do jedzenia).
Chlopcy wybrali juz sobie kolory scian, a ja dopiero w sobote zaczne myslec czy i jesli tk, to gdzie ozywic moja ukochana biel. Mam tez inne zadanie na sobote: zaznaczyc na scianach, gdzie chce kontakty i ilu gniazdkowe.
A na wiosne zabiore sie za ogrodek. Pierwsze co to trampoline dzieciom wstawie:D A sobie stolik i krzeselko, i kawe, i wtedy zabiore sie do edukacji: bede czytac o pielegnacji roz.