wczoraj dostalismy klucze do naszego nowego, choc starego domu. poznalismy u notariusza byla wlascicielke (bo wczesniej mielismy kontakt z jej dziecmi – nastarszy syn w wieku mojego taty). pani roczik 1927 – blyskotliwa, z poczuciem humoru i bardzo energiczna, tylko, ze niestety cialo jej odmawia posluszenstwa, wiosna zlamale reke, i od tej pory ma ja niewladna i dlatego musiala isc do domu starcow. przyznam, ze patrze na takie starsze osoby i mysle sobie, ze po pierwsze wzielabym do nas tesciowa, zeby z nami mieszkala, gdyby przyplataly sie taki fizyczne problemy, a po drugie, chcialabym bym byc tak psychicznie sprawna w wieku prawie 90-lat…
podpisanie aktow notarialnych bylo dosc emocjonalne dla starszej pani, ktora w tym domu przezyla 66 lat, urodzila w nim dzieci, wlasciwie spedzila wiekszosc swojego zycia.
a my dzis wkroczylismy zdzierac tapety, usuwac szafy wnekowe. luby i tesc usuneli tez sufity (plyty). w miedzyczasie kilka razy wysadzilismy korki;) bo jak sie sciaga tapety to sie nie patrzy gdzie sie chlapie – a jak sie zachlapie gniazdko elektryczne, to ciach, i swiatla nie ma;)
jutro pojedziemy jeszcze posprzatac, bo resztki tapet leza na podlodze, ale juz dzis nie chcialo nam sie ich sprzatac. dzieci tez dzielnie pomagaly: Bizon ze Szwagierka usunal tapety w swoim pokoju i w naszej sypialni, Szkrab z tesciowa w swojej sypialni. ja sie zabralam za przedpokoj i schody – tu tapety byly nawet na suficie:DDD
my kupilsmy plyn do usuwania tapet, ale tesciowie tez obiecali jakies pozostalosci po ich remoncie. okazalo sie jednak, ze tesc przez pomylke wzial ”fiksator”, a nie zmywacz. o czym nikt mnie nie poinformowal. kiedy skonczyl sie nasz plyn, wlalam sobie plyn o tesciow. moje szczescie, a pech lubego, ze ktos cos ode mnie chcial i luby sobie wzial pod moja nieuwage moje wiaderko i zabral sie do ”malowania” tapet, zeby je zmoczyc i sciagac. po jakimss czasie luby pyta mnie, ile to trzeba czekac, zeby te tapety zaczely odlazic, bo jemu cos nie dziala;) patrze i mowie, ze chyba jakis dziwny klej pod tymi tapetami siedzi, bo mi schodzilo od razu. wszyscy siei zeszli, debatujemy, w koncu mowie, ze trzeba po prostu dolac tego plynu, bo moze stezenie jest za niskie. wzielam wiec opakowanie, patrze, a tam” fiksator do tapet”. ide z tym do lubego, a on sie lapie za glowe, ze zapomnial mi powiedziec, ze tesc nie zmywac, ale fiksator do tappet przywiozl… luby tapety idealnie zafiksowal. trzeba sie bylo porzadnie namordowac, zeby je zdrapac;)
w poniedzialek wkracza polska ekipa!