nasze dzieci nie sa nauczone sie uczyc na pamiec. w starej szkole prawie pamieci nie cwiczyly, a w nowej sie troche zaczelo. bardzo mnie to cieszy, bo balam sie szkoly sredniej, gdzie juz samo siedzenie w szkole nie wystarczy. ale nasze dzieci mialcza, ze nie wiedza jak sie uczyc!!! np. topografii. wiec i luby i ja uczymy chlopcow jak sie uczyc;) i co widze: luby i ja mamy inny sposob uczenia sie:) ja ucze sie na zasadzie skojrzen. i tak np. cwiczylam stolice z Bizonem: HUNGary (gdzie HUNG wymawialam prawie jak HOND = piec): BUDApeszt (pies i buda), Slowacja jest ”bratem” Polski (bo przy niej lezy) wiec Bratyslawa. W Rumunii z kolei aresztuje sie ksiazki, bo Bukareszt (boek = ksiazka, arrest = areszt). W Bulgarii sa plaze, a na plazach ladne panie, a wsrod nich… Sofia! Troche na wyrost, ale Bizon bardzo szybko w ten sposob nauczyl sie stolic.
Luby cwiczy ze Szkrabem: Limburg – Maastricht, Limburg – Maastricht, Limburg – Maastricht, Limburg – Maastricht, Limburg – Maastricht, Overijssel – Zwolle, Overijssel – Zwolle, Overijssel – Zwolle, Overijssel – Zwolle, Overijssel – Zwolle, Limburg – Maastricht, Overijssel – Zwolle, itd…. pozniej czyta mu jakas tam ksiazke i za chwile znow: Limburg – Mastricht, Limburg – Maastricht, Limburg – Maastricht, Limburg – Maastricht, Limburg – Maastricht, Overijssel – Zwolle, Overijssel – Zwolle, Overijssel – Zwolle, Overijssel – Zwolle, Overijssel – Zwolle, Limburg – Maastricht, Overijssel – Zwolle….
A ja cwicze co innego: Chodakowska:DDD Wypisalam sie z fitness clubu, bo za daleko i zwyczajnie nie zdazam na moje ulubione lekcje grupowe, a w pojedynke to sobie wole w domu z Ewa zaszalec – gratis;). w sobote chlopaki maja zawody, wiec tez, ja z jednym, luby z drugim, bo oczywiscie mecze sa na roznych boiskach, wiec tez moj ulubiony bootcamp mi przepada… chce rozruszac stawy i powoli wracac do biegania. bom bez ruchu bardzo nieszczesliwa…