jade sobie do pracy, spiesze sie jak zywkle, mysle o wszystkim na raz, planuje, pedaluje jak najszybciej moge i nagle hop: ladowanie na masce samochodu. zdziwienie. jak to sie stalo? jakos tak. ulamek sekundy, samochod wyskoczyl nagle, a ja wymusilam pierwszenstwo. cale szczescie, ze samochod jechal wolno, to tylko sie na nim ”polozylam”. razem z rowerem;) kilka siniakow, troche adrenaliny. cale szczescie, ze samochodu nie zniszczylam kobiecie… bo by nam ubezpieczenie w gore poszlo;)
twarde ladowanie
Opublikowano