Ronja

nie wiem po raz ktory czytam ”Ronje, corke zbojnika”. czytalam ja, gdy sama bylam mala dziewczynka, co najmniej dwa razy przeczytalam ja Bizonowi, pozniej Szkrabowi, a moze i wiecej… teraz kolejna rundka, bo Szkrab chory. i za kazdym razem wzruszam sie potwornie, gdy zrozpaczony Mattis krzyczy, ze nie ma corki, i pozniej, gdy Ronja spotyka ojca przy strumyku a ojciec prosi ja by wrocila do domu. za kazdym jest mi przykro, bo Undis nie przyszla do lasu po Birka… i za kazdym razem ciesze sie jak glupia, gdy Lovis wysyla zbojcow by wykapali sie nago w sniegu:-) te same emocje targaly mna gdy bylam dziewczynka i teraz, gdy sama jestem matka i rozumiem emocje obu stron, dziecka i rodzica.

niestety… czuje, ze nastepnym razem ksiazke te bede czytac wnukom. moje dzieci z Ronji juz wyrosly….

Dodaj komentarz