od poniedzialku mamy w domu tylko Szkraba, bo Bizon pojechal na 4-dniowa wycieczke. w domu jest spokoj… i nie dlatego, ze Bizon jest trudny, ale dlatego, ze moje dzieci nie potrafia ze soba przebywac. nie wiem, czy to nasza wina, czy to po prostu normalne relacje miedzy bracmi, czy to po prostu kompletna niezgodnosc charakterow… nie wiem skad to wynika, ale moje dzieci dzialaja sobie na nerwy i nie potrafia sie razem bawic, rozmawiac, wspolnie spedzac czasu. ciagle za to jest porownywanie: a dlaczego ja musze isc spac, skoro Bizon jeszcze oglada mecz, a dlaczego jak Bizon oglada mecz, to ja nie moge grac na komputerze, Szkrabie – umyles zeby? Tak! Nieeeee- krzycczy Bizon, nie umowyl!!!! I juz wsciekly Szkrab rusza z piesciami na brata, ktory kabluje…
przykro mi to obserwowac, przykro mi gdy widze uradowanego Szkraba mowiacego ”o jak sie ciesze, ze Bizon jedzie na wycieczke, bedzie spokoj!”… kiedy to wlasnie Szkrab najwieksze zamieszanie zawsze robi…
ale widze tez o ile latwiejsze jest macierzynstwo, gdy w domu jest jedno dziecko…