personal trainer

ochlodzilo sie troche (w domu nadal 25C – idealna, jak dla mnie, temperatura) i Bizonowi udalo sie mnie zmotywowac do biegania: chodz mama, bede twoim personal trainer. OK, chodz, Bizonku. Po jakis 200 m mowie: ”Bizon, nie chce mi sie, wracamy…”  Bizon wie, ze zartuje, wiec odpowiada: ”I am your personal trainer, we do not stop!” Posmialismy sie i biegniemy dalej; we dwojke razniej. Bizon narzucil tempo 33-kilogramowego 12-latka, wiec po jakis 10 minutach ledwo zipalam. Bizon mnie informuje: wpadlem juz w te dobra faze. Ja jeszcze nie – odpowiadam – i cos czuje, ze dzis tej fazy nie zlapie, mowie zgryzliwie, prawie gwizdzac plucami, bo akurat bylo pod gorke. Na to Bizon: „dasz, rade, wiem, ze potrafisz! obiecuje sie, ze za chwile poczujesz sie jak w siodmym niebie”! No i zmotywowal mnie – teksty Ewy Chodakowskiej jednych irytuja, po innych splywaja, a mnie tak rozsmieszaja, ze motywuja. Dobra, Ewcia, jedziemy z tym koksem;) 

dobieglam do domu czujac sie jak w siodmym niebie – Ewcia / Bizon nie klamali;)

Dodaj komentarz