dzis sobota, wiec Bizon mial mecz. i trener przed meczem zdenerwowal sie i powiedzial, ze nie bedzie ”coachowal”, ze niech sobie przegrywaja i caly mecz (zostal ze wzgledu na syna, ktory tez gra w druzynie) palcem nie kiwnal, nie zarzadzil zmian, nie podpowiedzial strategii – nic. druzyna grala bez wsparcia. i wygrala. po meczu na whatappie gratulacje dla druzyny, dla trenera, trener dziekuje, dumny jak paw. i nie wytrzymalam, napisalam: od Bizona slyszalam, ze trener ich opuscil tuz przed meczem, wiec ja gratuluje dzieciom i mam nadzieje, ze nastepnym razem trener im bedzie towarzyszyl. Trener odpowiedzial na prive, ze Bizon powinien byl mi tez powiedziec, dlaczego wyszedl. powiedzial: dzieci coacha nie sluchaly, patrzyly w telefon, gadaly. i to trenerowi odpowiedzialam. Dodalam tez, ze wychodzac okazuje swoja slabosc, pokazuje, ze sobie nie radzi, ze nauczyciel by nie wyszedl z klasy, dopoki by dzieci nie doprowadzil do ladu. Uslyszalam, ze jak mi sie nie podoba jego sposob trenowania, to moge sama zostac trenerem:DDD Zona trenera zas, postanowila wytlumaczyc mi, ze rola trenera nie ogranicza sie tylko do meczu, ale zaczyna sie juz przed meczem. No tak, ale nie ogranicza sie tez do ”tylko przed meczem”. Nie wdawalam sie w dyskusje, choc moglabym duzo wiecej dodac, ze trener dal dzieciom ”przyklad” co robic jak jest sie zlym: isc sobie. nastepnym razem, gdy jakis zawodnik sie zdenerwuje, zejdzie z boiska i zostawi druzyne pomniejszona o jednego zawodnika. Moglam napisac, ze niech przynajniej nie bierze dzisiejszego zwyciestwa na swoja klate, bo dzieci wygraly bez niego. Ale czy warto isc w zaparte? Prawda jest taka, ze uwazam, ze luby bylby swietnym coachem, ale jemu sie nie chce… wiec lubemu sie tez troche oberwalo: narzekac kazdy potrafi, ale to nie trzeba narzekac, tylko wziac sie do roboty i dac przyklad.
drugi dylemat – znow dyniowy: ciasto dyniowo-mandarynkowe. luby po powachaniu: pachnie ladnie. Szkrab po jednym kesie: czemu to ciasto dyniowe smakuje jak skorka z mandarynki? nie bede jadl. Bizon po jednym kawalku: nie zbyt mi smakuje. Ja po trzech kawalkach: zjesc jeszcze jeden czy miec silna wole?