prezent

luby wyjezdzajac do Izraela wspomnial, jakie prezent urodzinowy mi kupi – praktyczny, tak, jak na ogol lubie. na ogol. choc generalnie, prezenty to ja sobie sama kupuje;) bo tak lubie. ale, ze do Izraela zdecydowalam sie z lubym nie leciec, to sobie prezentu kupic sama nie moge. bo mi sie zamarzyla drewniana szopka bozonarodzeniowa, z Izraela. Moi rodzice kupili sobie taka kilka lat temu i strasznie mi sie ona podoba – z drewna z drzewa oliwnego. poprosilam wiec lubego, zeby mi taka szopke przywiozl. poprosilam pol zartem, pol serio, a wlasciwie, to na zarty, bo… wiem, ze luby nie zdobedzie sie na pojscie na targ i targowanie sie. luby… nie smie. potrafi pertraktowac z firma, potrafi wywalczyc kase na badania naukowe, ale nie potrafi pojsc na targ i wytargowac szopki bozonarodzeniowej. i co? i nic. dalej go kocham. a szopke (kiedys) kupie sobie sama. 

przed chwila luby wyslal wiadomosc zakonczona ”do jutra”. ”do jutra” – odpisalam. ”ps. szopke masz?”:DDD 

Dodaj komentarz