11-listopada w Holandii obchodzi sie swieto sw. Marcina. Dzieci wedruja z lampionami, spiewaja piosenki i dostaja wzamian lakocie. jako ze 11-ty listopada przypadl w niedziele… zrobilo sie zamieszanie; Holendrzy uznali, ze w niedziele, z jakiegos powodu, nie wiem, jakiego, nie wypada, czy nie wolno, czy jeszcze cos innego, chodzic z lampionami. i tak kazda dzielnica, wioska, miasteczka umowily sie, ze dzieci moga chodzic w sb lub w nd (a jednak), lub w pn. co posluzylo dzieciom za wymowke (za przyzwoleniem rodzicow) do chodzenia przez trzy dni. ja sie na to nie zgodzilam: skoro nasza dzielnica umowila sie, ze dzieci swietuja sw Marcina w sobote, to nie bedziecie chodzic w niedziele i w poniedzialek – oznajmilam moim chlopakom. oczywiscie do naszych drzwi zawitalo kilkoro dzieci, i w niedziele, i dzis, co moje chlopaki uznaly za niesprawiedliwe. pogderalam, ze ciagle im malo, ze dwie torby pelne slodyczy, a im nadal malo, ze najwyrazniej ludzie nie potrafia trzymac sie umow, bo skoro bylo postanowione, ze sobota, to sobota, a nie trzy dni z rzedu…
rodzice na starosc zaczeli byc spontaniczni:DDD zapowiedzieli sie na srode:D przyjada, bo maja dla nas taki duzy prezent na Mikolaja, ze my bysmy sie z nim nie zabrali. jaki prezent? ano serwis na 12-osob i dwa olbrzymie, ceramiczne flakony. latem bylam z mama w galerii i zachwycilam sie serwisem – niby prostym, ale eleganckim, takim klasycznym, bez zadnych szalonych ksztaltow, falbanek, zabow, za to ze srebrna otoczka. spodobaly mi sie tez flakony, a najbardziej dwa, krosnienskie, w krwistoczerwono-czarne maziaje. pocmokalam i odstawilam z komentarzem, ze serwis to jeszcze slubny mam prawie caly kompletny, a flakony za duze i strach je brac, zeby sie w drodze do Holandii nie potlukly. my wyjechalismy do Holandii a mama namowila tate na galerie, pokazala mu, co mi sie podobalo, tatowi tez sie spodobalo i stwierdzili, ze mnie uszczesliwia:D zazartowalam, czy kredens na ten serwis tez mi juz kupili;) na co mama: a ile taki kredens kosztuje… oj ta moja mama… roznie miedzy nami bywalo, ale skapstwa to ja ani jej, ani tatowi nie moge zarzucic.
najlepsze to, ze mama dzwoni i mowi: wiesz, ja juz tak sobie pomyslalam, ze ten stary serwis (slubny, ktory uwazam, ze jest sliczy i wcale nie wyglada na stary) bedziesz sobie uzywac nacodzien, a ten nowy bedziesz miec dla gosci. a tato moze spac a tym malym pokoju (ktory nazywamy wybiegiem dla norek), a ja moge spac ze Szkrabem. no, juz mi mama wszystko zaplanowala;)
wywiadowka u Szkraba: macie panstwo wspanialego syna, niesamowity, z takim poczuciem humoru – wprowadza zycie do klasy. malo sie nie poplakalam. powiedzialm pani, ze to wszystko od nauczyciela zalezy, bo w zeszlym roku bylo tak zle, ze zaczelam watpic w nas, jako rodzicow i zdrowie psychiczne mojego dziecka. pani ze smutkiem stwierdzila: niestety, slyszalam to juz od kilku innych rodzicow…. chce wystapic z prosba do dyrektorki, zeby jako rekomensacje za zeszly rok, dala dzieciom te sama nauczycielke rowniez w osmej, ostatniej klasie. sprobuje podjudzic innych rodzicow, zeby napisac oficjalna petycje. tylko, ze Holandrzy nie sa skorzy do takich akcji…