w zeszly poniedzialek chlopcy zaczeli nowy rok szkolny. Szkrab poszedl do starej szkoly, do klasy 7. Nowa ma tylko nauczycielke i jak na razie, wydaje sie byc lepsza niz panie, ktore mial w zeszlym roku. Ja sie ciesze, ze nauczycielka jest jedna, przez co przez caly tydzien obowiazuja te same zasady, reguly, co czyni zycie Szkraba bardziej stabilne. Bo on nie lubi zmian. Wszystko wydawalo sie isc dobrze z moim mlodszym synem, ale w piatek nadmiar bodzcow go przerosl i uruchomil emocjonalna syrene. plakal, plakal, plakal… wzielam go jak dzidziusia do kapieli – namydlilam glowke, plecki, pozartowalam, ze dolne czesci to juz sobie lepiej niech sam namydli – zdolalam tym rozbawic Szkraba. po kapieli polozyl glowe na moich kolanach, dokonczyl cichutkim szklochem i uspokoil sie. wieczorem, gdy szedl spac, polozylam sie kolo niego, a on mi mowi: mamo, mialem tyle mysli, taki tlok w glowei, w brzuchu, wszedzie, ze nie umialem sobie z tym poradzic. 10-letni dziecko… tez nie wiem, jak on sobie moze z tym radzic… brac go na spacery, klasc wczesniej spac, wiecej rozmawiac? a moze mnie rozmawiac? nie wiem, jak mu pomoc z tymi emocjami. czekac az wyrosnie?
Biozon zas jak to Bizon – zaczal szkole srednia, samodzielne dojezdzanie rowerem. widze w nim siebie – od malego dazylam do samodzielnosci, od malego mialm odcieta pepowine z rodzicami, lubilam chodzic swoimi drogami i bez sentymentow wyprowadzilam sie z domu. jego nie stresuje to, ze nie wiem gdzie jest klasa 105a;) po prostu, mowi: mamo, jutro musze 5 min wczesniej wyjechac, zeby miec czas znalezc klase 105a. proste? proste. dla mnie, dla Bizona proste. dla Szkraba to bylyby stres. i kumulacja takich sytuacji doprowadza Szkraba do spazmow, histerii, placzu. Z Bizonem musimy wypracwoac rutyne dotyczaca zadan domowych, bo mimo ze Biozon jest bardzo obowiazkowy, to fakt, ze do tej pory w szkole szlo mu gladko, nie jest przyzwyczajony, ze to, ze zrobil cwiczenia z francuskiego, oznacza, ze juz sie do lekcji przygotowal. bo gdy zagadnelam o kika slowek, ktore widzialam w cwiczeniach, nie znal ich jeszcze z glowy i bardzo byl zdziwiony, gdy mu powiedzialam, ze jeszcze slowek powinien sie nauczyc – nie, bo tego nauczycielka nie zadala;) nie zadala, bo to oczywiste, ze sie ich trzeba nauczyc;)
Rosna mi te dzieci…. i ciesze sie, choc mi przybywa lat;)