o lubym

rzadko pisuje o lubym, a jemu tez sie cos nalezy;) 

wczoraj lezymy w lozu, pytam, jak co wieczor (taki nasz rytual):
– powiesz ”Ojcze nasz”?
– Ojcze nasz – spelnia ma prosbe luby.
kilka dnia przed impreza Bizona lezymy, pozna juz godzina, luby opowiada o nowym wybryku szefa (a ja pozniej spac nie moge, bo rozmyslam;)), ale w pewnym momencie (po 1.00 juz bylo) reflektuje sie i zaspanym, ziewajacym glosem mruczy:
– musisz mi jeszcze powiedziec, jakie zabawy zaplanowalas na urodziny Bizona
– dobra. a wlasciwie, moge ci teraz powiedzec…
– nie!!! – nagle glos lubego nabral mocy:D
– zartowalam:DDD
mowie do lubego:
-powiedz ”prosze”
-prosie
– nie, nie prosie, tylko ”prosze”
– no mowie przeciez ”prosie”!
– prosie to mala swinia, a prosze to co innego
luby irytuje sie, bo on NIE SLYSZY roznicy miedzy ”prosze” a ”prosie”.
chcialam sprawdzic, czy Bizon slyszy roznice i zaczelam mowic do niego w stylu lubego ”psieprasiam”, ”prosie”. Bizon popatrzyl niepewnie, jakby matce rozum odebralo:
– mamo, mow normalnie!
czyli slyszy roznice:)

Dodaj komentarz