czekoladowy tort z cukinia i malinami zdobyl serca doroslych Polek.
plesniak i racuchy z jablkami zapelnialy brzuszki malutkich pol-Polakow tak szybko, ze my, mamy niejadkow oczy wytrzeszczalysmy ze zdziwienia.
salatka Bled-Asi zniknela w tempie ekspresowym, zagryzana pizzetkami z cebula i serem.
klasyczna salatka wielowarzywna wzbudzila sentyment i poszla z goscmi do domu:D
dzieci do malowania doniczek podeszly ze zdziwieniem i niedwierzaniem (ze mozna po czym takim malowac), kwiatki wybieraly chyba z 15 minut, a sadzily z takim skupieniem, ze oczywiscie jezyczki sterczaly;) mamom tez:DDD
mamy zaliczyly fitness;) cwiczylysmy ramiona, bo pompowanie dlugich i waskich balonow (do wyginania), ktore lubia uciekac z pompki, wymagalo napiecia miesni/flaczkow, zalezy co kto ma:D
Bizon… w pewnym momencie zniknal. zaszyl sie w swoim pokoju z jendym z prezentow – ksiazka. gdy wieczorem przypelzalam z fitnessu, Bizonek zasnal nad ta ksiazka:) jeden z bardzo trafionych prezentow.
dwa dni oddechu i jeszcze sobotnie imprezy nas czekaja.
i jeszcze dziewczyny na sobotni wieczor ciagna mnie na wspolne ogladanie meczu… moze wyrobie?:DDD