jak to jest, ze organizowanie imprez mnie stresuje i mimo ze bronie sie przed tym rekami i nogami, to i tak w koncu glod towarzyski zamula moje racjonale i w koncu zwoluje, zapraszam, pozniej mam ochote odwolywac, biegam, szaleje, gotuje, pieke, sprzatam, terroryzuje domownikow, lubego wysylam do sklepu co 10 minut, bo ciagle czegos zapominam (mimo ze listy zakupowe robie – moze nie powinnam?), nie wiem w co sie ubrac, nie wiem, w ktorym pokoju zaczac impreze (bo ja lubie nasza jadalnie, luby wypoczynkowy, a nie wiem, co wola goscie), na ile nastawic termostat, zeby nikt nie zmarzl albo sie nie nie spocil, bo pozniej, na balkonie go przewieje i sie rozchoruje… ile zmartwien moze sobie czlowiek w glowie uroic…
a pozniej, jak juz goscie przyjda, wychodzi na to, ze ja urodzonym wodzirejem jestem, kucharka niczym Gordon Ramsay (ale nie klne tak jak on!), goscie bawia sie na calego, wychodzic nie maja ochoty, czesc pogaduje w goscinnym, czesc w jadalni, jeszcze inni w kuchni, a ja juz w koncu wychodza, to pytaja, kiedy powtorka z rozrywki…
takie sprzecznosci – nienawidze przygotowan, ale potrzebuje tego. wydaje mi sie, ze prowizorke odstawiam, a zbieram komplementy za jakosc. wydaje mi sie, ze nikt nie ma ochoty przyjsc, a jak juz ludziska przyjda, to wyjsc nie moga:)
to chyba dobrze?
kiedy nastepna impreza?
ano jutro, pojutrze, popojutrze i popopo – az do czwartku wlacznie. co rano, zaczynamy od 11.00 – imprezy dzieciowe. od jutra dzieci (nie ja) zaczynaja wakacje jesienne i coz, pozapraszaly sie znajome z dziecmi. tzn. dwie ja zaprosilam, a dwie sie same zaprosily…no nic, ja to jakos zniose, dzieci beda mialy towarzsytwo, tylko co sasiadka z dolu na to…. mam nadzieje, ze bedzie miala poranne zmiany w pracy;) byle nie nocki:/
w piatek wybiore sie z dziecmi na Fryslandie, do fokarium (z olbrzymia wewnetrzna piaskownica!), a ze to blisko tesciow, to sie na obiadek zaprosze;) a w sobote pojedziemy wszyscy razem do szwagierki, tez na Fryslandie, bo jest tam nasze ulubione dzieciece muzeum przyrody. niestety, na obiad sie nie udalo zaprosic, bo szwagierka ma wieczorem probe choru. no szkoda;)
cos czuje, ze po tych wakacjach, ja bede potrzebowala wakacji, zeby dojsc do siebie;)