bez sil

opadlam z sil, energii na nic nie mam…zsumowaly sie przelatany, przepelniony towarzysko i organizacyjnie tydzien, jakies przeziebienie, lekka anemia, zbyt krotkie noce i jeszcze pms. i do tego nadmiar kawy i niezdrowego jedzenia, ktorym ”raczylam” sie w weekend.

no nic, od jutra: wysypiam sie, z nikim sie nie umawiam, nie obchodze zadnych mikolajkow, kawa tylko rano i tylko lekkie jedzenie.

coraz wiecej sygnalow od starzejacego sie cielska dostaje: m.in. sygnaly kulinarne. to juz nie te czasy, ze moglam najesc sie bezkarnie (no, kara byly ”tylko” ekstra kg….;)). ja milosniczna tortow, ciastek z kremem, bitej smietany teraz nie moge na nie patrzec. od samego patrzenia mnie mdli. nawet i czekolada mleczna juz mnie nie bardzo neci. niestety, wczoraj nie slodycze, ale dosc tluste dipy serwowane do miesa z fondue, na baze majonezu mnie dobily. tesciowa ”specjalnie dla mnie” kupila ciasto z kremem… najpierw odmowilam, dzis z grzecznosci kawalek zjadlam i to byl blad. bo na obiad byly frytki i smazone mieso z sosem sate, zero warzyw, ktorymi moglabym sie uratowac. po dwoch dniach takiego jedzenia, bez zielonej herbaty i surowych warzyw czuje sie chora.

wczorajszy wieczor mikolajkowy byl mily, jak zwykle posmialismy sie, kazdy wygladal na zadowolonego z prezentow. my z tesciowa zgadalysmy sie cichaczem, ze same sobie wybralysmy nasze prezenty od mezow:) ona wyszukala sobie piekna pizame, ktora z checia bym sobie i mamie kupila, wiec spytalam, czy nie wie, skad ta pizama pochodzi. tesciowa w smiech, ze wie, przyznala sie, ze sama sobie ja kupila. to i ja sie przyznalam, ze lubemu linka do zieloniutkiej torby e-mailem wyslalam:)

dostalam tez food processor – kto mi powie, jak sie toto po polsku nazywa???

w piatek na predce kupilam sobie dwie pary dzinsow, ktore w miare dobrze leza, ale to jeszcze nie to, czego szukalam. jednak stare sa juz tak wyswiechtane, ze noz na gardle mialam i wzielam to, co bylo.

po weekendzie i z powodu pmsa brzuch jak balon i strasznie boli… myslalam, ze bole @ to juz mlodziencza przeszlosc. ale wrocilo. w Polsce wizyta u ginekologa i usg koniecznie musze zaliczyc, bos sie zle ”tam” czuje.

 

 

Dodaj komentarz