zima!!!

mimo ocieplenia klimatu;) dotarla do nas zima. mroz i snieg. dzis padalo calusienki dzien! pierwszy raz zdarzylo sie, ze snieg pokryl nam balkon (jest zadaszony!).

i wymieklam;) mimo ze Szkraba do szkoly nie poscilam (a odzyl dzis, wiec jutro idzie do szkolki), najpierw pozwolilam mu pogrzebac w sniegu na balkonie, a potem, po odebraniu Bizona ze szkoly, poszlismy jeszcze na plac zabaw. szkoda, ze snieg sie nie lepil, bo chlopcy bardzo chcieli ulepic balwana – nici z tego. ale i tak szaleli szczesliwi.

po Bizona pojechalam sankami (Szkraba zostawilam u sasiada, bo jakos boje sie go nawet na te 15 minut zostawic samego w domu), bo nie smialam pedalowac w tym sypkim sniegu. po ostatnim upadku, sprzed swiat, jeszcze czuje kolano:/ Bizon jak zobaczyl sanki, az krzyknal z radosci:) moj entuzjazm malal, w miare zblizania sie do domu – pot mi sciekal bardzie niz na fitnessie;) tak, ciagniecie 20kg-dziecka na sankach i jednoczesne grzezniecie w sniegu siegajacym do kostek to niezly wycisk fizyczny. ale zdolalam:) pozniej nawet 45 kg wiozlam – na plac zabaw;)

Szkrab wydaje sie byc zdrowy. ja tez. jak to zwykle po chorobie u mnie bywa, dopadla mnie bulimia;) czego ja dzis nie zjadlam i w jakich ilosciach – az trudno uwierzyc, ze mnie zoladek nie rozbolal;)

mam nadzieje, ze jutro wyskacze te ”bulimie” na ”body sculpting” z Tomem;)

Dodaj komentarz