leniwy dzien

po szalonym tempie ostatnich 10 dni, nadszedl czas na dzien lenia. nie to, zebym chciala, ale cialo odmowilo posluszenstwa. nie tylko mi…

odebralam dzieci ze szkoly, nauczycielka Bizona zglosila, ze Bizon skarzyl sie na bol glowy i ze generalnie zle sie czul. powiedzialam, ze moze wiec lepiej, zeby zostal w domu. tym bardziej, ze sama ledwo czlapie. Szkrab podlapal klimaty i blagal, zebym go nie zawozila po lunchu do szkoly, ”bo mamo, mam gorocke! o, dotknij jakie ciolko goroncie!”. dobra, niech ci bedzie.

siedzimy leniwie w domu, slonko przez okno grzeje, optymizm wlewa, chlopaki… rysunkowa bajke o myszce ogladaja, a ja… marze, zeby sie ta bajka nie skonczyla.

koszule lubego blagaja o musniecie ich zelazkiem – udaje, ze nie widze.

czekam wieczora, dzieci w lozkach, ciszy, bo… ”Dziewczynka w czerwonym plaszczyku czeka”:)

 

 

Dodaj komentarz