rower

a dokladniej ”moj rower”. 

lubie filmy, na ktorych mozna sie obsmarkac ze smiechu, ze wzruszenia, z zalu i smutku. jak w zyciu – wszystkiego po trochu i to czyni calosc.

i do tego ulubiony muzyk, ulubiony aktor i mlody z celnymi komentarzami. 

sceny i dialogi jakby z domu rodzinnego wziete. sceny, ktore rozczulaja, momenty, ktorych sie boimy, a wiemy, ze nieuniknione…

i jeszcze trabka, klarnet i inne deciochy. 

na takie filmy nie szkoda mi czasu:)

Dodaj komentarz