jak to Fille w dziennikach pisala, praca w niedziele nie jest wydajna. oczywiscie, nie wierzylam;) to sie przekonalam. wypralam wczoraj snieznobielusienki, lniany zakiet. jako ze pranie w opcji ”reczne”, w 30C, bez odwirowywania, wrzucilam tez nowego -t-shirta w kolorze owczej welny, z lekko czerwonawym, delikatnym napisem. jaki byl zakiet po praniu? rozowiutki. jak swinka. ewentualnie damskie figi z lat 70-tych. rozpacz mnie ogarnela… zakiet 2x na sobie i co, do wyrzucenia? bo roze to ja lubie, ale nie majtkowe i nie na lnianym zakiecie…
przypomnialam sobie rady facebookowe (od Asi, ma sie rozumiec), wypralam zakiet w odplamaczu, cos jakby ruszylo… wiecej odplamiacza nie mialam, wiec, wbrew swoim zasadom, zadzwonilam o 22.30 do kolezanki-chomika, ktora zawsze wszystko ma. nie zawiodla mnie. miala cala flaszke odplamiacza. koncentratu. wlalam 1/4 do prania wstepnego, 1/4 do prania normalnego i po polnocy wyjelam znow jakby lekko jasniejszy zakiet. nadzieja mnie nie opuscila.
wlalam pozostala polowe odplamiacza do wiaderka, dolalam wody tylko tyle, zeby zakiet przykrylo i cala noc zakiet sie moczyl rano wypralam i… jeszcze tylko lekka poswiata zostala. mysle, ze slonce ja definitywnie zlikwiduje.
i tak to wiedza internetowa sie przydaje:)
________________
a Bizon dzis polamal prawie nowe, niestety, kosztujace majatek, okulary:/ oddalam do reparacji, jutro sie dowiem, czy cos z tego bedzie. bo jak nie… ech…
____________
z bardziej optymistycznych epizodow (mam nadzieje), to udalo mi sie zarezerowowac pensjonat w Karpaczu za bardzo, ale to bardzo przyjazna cene:) oczywiscie, jak zawsze, nie bylo to takie proste, bo pani prosila, zeby przelac 30% oplat. ale do tego potrzebuje IBAN/ SWIFT, a na stronie internetowej tego nie podano. Pani tez nie znala tych kodow, wiec w koncu mi zaufala i zarezerwowala noclegi bez przedplaty. mam nadzieje, ze i ja moge jej zaufac i ze jak juz zajedziemy do Karpacza, bedziemy mieli, gdzie spac.