z pracy:)

lunchuje przed komputerem, zaloge grypa rozlozyla (tylko ja i szefowa jestesmy), wiec chyba moge szybko bloga odwiedziec, co?;)

wczoraj sie mama o malo nie obrazila, bo Szkrab poszedl spac bez obiadu:DDD a ja w koncu poszlam po rozum do glowy i stwierdzilam, ze jesli Szkrab obiadu o 18.00 jesc nie chce, to nie, ja sie z nim szamotac nie mam juz sily ani ochoty – jak chce jesc, to je, jak nie to nie, ale pozniej juz nic innego mu nie daje: kuchnia po 18.30 jest nieczynna;)

Szkrab najwyrazniej wczoraj apetytu nie mial, pozwolilam mu wstac od stolu, ale zapowiedzialam, ze obiadu odgrzewac nie bede. mama myslala, ze tak sobie gadam. a ja ”tak sobie” nie gadam;) o 20.00 wykapalm dzieci, polozylam do lozek, wlaczylam audiobooki i lu-lu. a mama z wyrzutem i przerazeniem w glosie: ”to ten Szkrab pojdzie spac bez obiadu i kolacji???”. silac sie na luz, odpowiedzialam, ze tak, dzieki temu jutro sniadanie zmloci bez marudzenia… mamie sie to w glowie nie miesci! tak zaniedbywac dziecko! a ja mam dosc. niech chudna, niech gloduja, niech mizernieja, ale ja juz za nimi z jedzeniem latac nie bede. prawie 6-letnie dziecko z glodu nie umrze.

rano Szkrab wstal, tosty mu nie smakowaly… to znaczy, ze jeszcze nie zglodnial;) tosta zjadlam ja.

dzis szalony dzien – wyjatkowo skrzypce o 17.15, o 18.00 wywiadowka jednego dziecka, o 18.20 drugiego. lubego wyslalam z Bizonem na skrzypce, bo na 19.00 luby na taekwondo biegnie.

a ja pewnie znowu kolejny wieczor z mama przegadam;) wczorajszy byl nieco cichy (z powodu obiadu;)), wiec w ramach relaksu upieklam babke marmurkowa dla chlopakow, a dla siebie i mamy salatke z brokula i fety:-)

i tak leca nam dni, wieczory – a najszybciej chyba noce;)

od pn chlopcy zaczynaja tygodniowe ferie – sprobuje wziac 2 dni wolnego, zeby gdzies z dziecmi pojechac i przy okazji mame rozerwac.

 

Dodaj komentarz