kinki

czyli moj fryzjer, a wlasciwie Michelle, moja fryzeerka z Kinki, ktora nigdy mnie nie zawodla. mimo ze siedze u niej dwa razy dluzej niz u innych fryzjerow, mimo ze obowiazkowa myja glowe, czego generalnie nie lubie, mimo ze ceny tez prawie podwojne… strzyga tak, ze… jak Michelle byla na wakacjach i poszlam do innej fryzjerki, znajome od razu poznaly: bylas u innej fryzjerki!?!!?! a co, az tak zle? – pytalam. nie tak zle, ale jako ze ty masz zawsze super sciete wlosy, to rzuca sie w oczy, ze tym razem jest inaczej – odpowiadaly uprzejmie;) nie wiem, co takiego jest w kinki, ale rzeczywiscie, tna najlepiej na swiecie. zwykla, krotka fryzurka, na ”Pixi”… w rekach Michelle staje sie niezwykla.

no.

a tu w sobote niespodzianka. wlasciwie, w sobote jeszcze bylo dobrze. moja ”pixi z szalonym lokiem” wygladala super. lok tworzyla grzywka zwiasajaca z prawej strony. grzywka, ktora teoretyczne powinna byc w stanie zalozyc za ucho. ale nie bylam, bo grzywka, w sumie jej polowa, czyli lok, byl ciut za krotki. i od niedzieli zaczal mi wchodzic w oko, do nosa, na policzek, wszedzie tam, gdzie nie powinien, za kazdym razem, gdy schyliam glowe: podczas mycia zebow, odkurzania, gotowania, zakladania butow, czytania… strasznie mnie to irytowalo. wytrzymalam do wtorku. we wtorek bylam juz tak podirytowana przez loka, ze zadzwonilam do Michelle: Michelle, musze pozbyc sie loka, bo zwariuje. jako, ze we wtorek i w srode do pozna siedzialam w pracy, do Michelle dotarlam dzis wieczorem. OK, w czym problem – spytala Michelle. No patrz! – i zademonstrowalam co sie dzieje, gdy schylilam lekko glowe. OK, rozumiem. Michelle wziela nozyce, ciachnela loka, wystrzepila, co po loku zostalo i odzylam.

uf.

ile place? – spytalam. nic – odrzekla Michelle.

Mloda dziewczyna, z 20 lat ode mne mlodsza! ona z piercingiem w roznych czesciach twarzy, (dzis) z rozowymi wlosami, nastroszonymi na punka, tak rozna ode mnie i tak podobna. mamy te same schizy, a zwlaszcza nadwrazliwosc dzwiekowa. czasem milczymy, czasem smiejemy do rozpuku bawimy cale strzygace sie wokol towarzystwo;) ja, z moim polskim akcentem, ona ze swoim zwariowanym wygladem. wlasnie sobie uswiadomilam, ze… moglaby byc moja corka;)

dobrze miec zaufanego fryzjera.

2 myśli na temat “kinki

Dodaj komentarz