cieplo u nas, wiec latam po ogrodku i kwiatki podlewam. scielam bez, podwiazalam roze, wyrzucilam wrzosy, ktore wyschly (jedna odmiana padla, druga swietnie sie ma i nie wiem, jaka miedzy nimi byla roznica). wchodze do domu, a tam, liscie kwiatka donczkowego tak smutnie wisza; za sucho ma! ”juz cie podleje, czekaj” – mowie odruchowo do kwiatka. luby obok siedzi i pije kawe: mowilas cos? ”nie, nic. ale kwiatka trzeba podlac, tak smutnie opuscil liscie”. biore wode i leje, a luby sie smieje. z czego sie smiejesz? pytam. ”masz, napij sie sie” – mowi luby. o czym ty mowisz, pytam. no tak przed chwila powiedzialas do kwiatka, ”masz, napij sie”, cieszy sie luby.
przylapalam sie juz, ze gadam do roz, jak sciagam im z lisci mszyce, ale nie wiedzialam, ze i do domowych kwiatkow zagaduje;) starosc nie radosc…
To chyba nie jest kwestia wieku – ja gadam z kwiatkami od zawsze, i z laptopem, i z samochodem i pralka 🤪
PolubieniePolubienie
a, czyli niektorzy maja to wrodzone a inni nabyte;)
PolubieniePolubienie
Mówiłaś po polsku? 😉
Kwiatki lubią, gdy do nich się mówi. 😁
PolubieniePolubienie
Akaszo, j. polski jest nadal moi pierwszym jezykiem – do dzieci, do kwiatkow, do ptaszkow – tam, gdzie sa emocje, zawsze mowie po polsku. Tak slyszalam, ze ponoc kwiatki lubia, jak sie do nich mowi;) musze powiedziec, ze moje roze w tym roku sa niesamowite – tyle maja pakow, ze chodze codziennie po kilka razy do ogrdou i podziwiam.
PolubieniePolubienie
Ja mam to samo po mojej mamie;) Mowie do zwierzat, do ptakow, do roslin, bo to wszystko zyje. W jezyku polskim u siebie, a w tutejszym na zewnatrz.😎
PolubieniePolubione przez 1 osoba