prezent

jakis czas temu luby siedzial w jury i wczoraj ktos chcial wpasc z prezentem w podziekowaniu za ”jurowanie”. luby mowi – ciekawe, pewnie jakies wino… pewnie tak – przytaknelam. i na tym sie skonczylo.

dostaje e-maila od lubego: mam prezent dla Ciebie: deske serow.

usmialam sie do lez jak sobie wyobrazilam mine lubego dziekujacego za ten prezent:DDDD bo luby serow nie lubi, nie jada, odwraca sie od ich zapachu. ja za serami przepadam, ale tez nie moge jesc, bo taka uczte przyplacam bolem glowy. no trudno, liczy sie mily gest:) a deska serow powedruje do tesciow, z podziekowaniu za opieke nad dziecmi. bo w tym tygodniu chlopcy u nich wakacjuja.

4 myśli na temat “prezent

    1. super; patrze tesknie na ten ser…. i nawet juz nie mysle o kaloriach, ale ten bol glowy… myslalam, ze to od wina czerwonego, ale nie, to ser zolty powoduje u mnie jakies ”zatrucie”, tak, ze bole glowy mnie knockoutuja…

      Polubienie

Dodaj komentarz