nowosci

poszlam do mojej polskiej kosmetyczki, ktora jako jedyna nie truje mi ”pani musi ciagle kremowac rece” (mam bardzo suche rece, glownie z powodu egzem, ktore atakuja mnie po jakimkolwiek nabiale: sernik, lody – nawet najmniejsze ilosci powoduja rany na dloniach) – ona probuja znalezc przyczyne problemu. jako ze widujemy sie rzadko, to w koncu ja znalazlam przyczyne tej slabej kondycji rak, ale to wlasnie ta kosmetyczka kilka lat temu wlaczyla mi te wlasciwa lampke: problemy skory zwiazane sa z problemami gastrycznymi. strzal w dziesiatke.

mowie kosmetyczce o tym nabiale, o tym, ze juz po kawalku sernika wyskakuja mi pryszcze i egzemy, ze martwie sie o brak wapnia, bo nabial praktycznie odstawilam…. tak sobie leze, pani mi cuda wianki robi, masaz, maseczka, mikrodermabrazja, brwi, itd… i gadamy. mowie, ze ile razy ide robic paznokcie, to slysze wzdychania, ze musze rece kremowac, kremowac, kremowac. a jak ja mam te rece kremowac, skoro ciagle pije, ciagle sikam, ciagle myje rece – po kazdym myciu rak powinnam na nowo je kremowac, a jak tu takimi wykremowanymi rekoma stukac w klawiature? jak gotowac obiad, wieszac pranie? jak isc na zebranie i podac kolegom reke? nie…., jeczy kosmetyczka, te kremy nie usuwaja przyczyny, to tylko chwilowe rozwiazanie. niech sobie pani poczyta o oleju lnianym. poczytalam i zamowilam olej lniany. i pije. paskudztwo okropne, ale zobaczymy – moze odmlodnieje o piec lat?

no i pies… czy to ja zarzekalam sie, ze zadnego zwierzecia w domu? nadal sie zarzekam, ale co zrobic, jak Szkrab zdolal przekonac lubego do psa??? przekonac to moze za duzo powiedziane, ale luby wyrazil zgode. a ja sie przerazilam. nie chce miec poobgryzanych mebli, nie chce sikajacego w domu szczeniaka. a jednoczesnie, szczeniaka mozna wychowac… patrze po schroniskach – tyle tych psow… ktorego wybrac? chcialam rocznego, zeby gryzienie i sikanie bylo za nami. ale juz sie gubie. Szkrab, po tym jak zgode od ojca uzyskal, siedzi cicho, wiec i ja siedze cicho… ale patrze, czytam, szukam, mysle, waham, gryze sie… tak czy nie? tak czy nie?

6 myśli na temat “nowosci

  1. Generalnie napisalabym, ze TAK, ale wiem jaka to odpowiedzialnosc, ile pracy…
    Skoro Szkrab tak sie zapalil to zrob mu test – niech codziennie przez miesiac wyprowadza „wynyslonego” psa ale tak naprawde, kazdego dnia trzy razy dziennie, min 30 min… dokladnie tak samo jak juz bedzie kiedy tego psa kupicie…

    Polubienie

    1. No wlasnie… tym bardziej, ze ja i tak na poczatku nie puscilabym dziecka samego z psem, bo w sumie… nie wiem, czego mozna sie po psie spodziewac. poza tym, w zimie o 7.00 rano jest ciemno, o 18.00 tez jest ciemno i mimo ze mieszkamy w bezpiecznej dzielnicy, to martwilabym sie, gdyby 12-letnie dziecko szlo samo na spacer o tej porze. tak wiec, zdaje sobie sprawe z tego, ze nie moge liczyc w 100% na Szkraba. pytanie wiec czy ja mam sile na wstawanie o 6.00, zeby wyprowadzac psa. i tu sa schody… nie mam sily… w zimie sily nie mam na nic….

      Polubienie

      1. Dodam jeszcze, ze z tym psem, to… taka terapia dla Szkraba; bo on jest straszny wrazliwiec, nie raz emocjoe go ponosza i gdy czytam co robic z takimi wrazliwcami, to trafiam na artykuly, ze pies to wspaniale zwierze, ktore potrafi dziecko emocjonalnie wyciszyc, zbalansowac. a ze Szkrab od wrzesnia idzie do szkoly sredniej, to taki emocjonalny bufor bardzo by nam sie przydal… i tylko dlatego luby sie zgodzil. dla Szkraba.

        Polubienie

  2. Dla Miska to tez terapia byla i teraz szykujemy sie do drugiego tym razem do rottweilera, bo co innego trzeba leczyc 😉
    A te poranne spacery troche tez mnie przerazaja, bo wiadomo, ze na mnie spadna, ale za wspolnymi wieczornymi oboje z mezem tesknimy…

    Polubione przez 1 osoba

    1. swietny, tym bardziej, ze Szkrab po wakacjach chce sie znow odchudzac… ja tez;) wiec spacery trzy razy dziennie ani jemu, ani mi nie zaszkodza;) ale pobudka o 6.00… nie, jeszcze nie jutro;)

      Polubienie

Dodaj komentarz