nie ma bata, jest BAT

odkad mamy psa, duzo czytam, slucham, ogladam na te temat wychowywania psa. im wiecej czytam, tym bardziej kocham naszego prawie idealnego psa. bo jedyny problem naszego psiska to narastajaca agresja do innych psow. agresja, a wlasciwie lek przed nimi, co na poczatku objawialo sie tylko poszczekiwaniem, a teraz chybaby sie skonczylo atakiem… z psem sasiadki nasze psisko zaprzyjaznilo sie na samym poczatku pobytu u nas, kiedy lagodniej podchodzilo do innych psow, wiec jest OK. ale w stosunku do innych psow, niestety, psisko przegina. mysle, ze ja gdzies popelnilam/popelniam blad, skoro zachowanie sie pogarsza. ale nie wiem gdzie i nie wiem, jak z tego wybrnac. wiem, ze do obecnej sytuacji niestety poniekad przyczynili sie wlasciciele psow, ktorzy swoje pociechy puszczaja luzem. bo jednak pies na smyczy jest na straconej pozycji w stosunku do psa bez smyczy i obydwa psy to dobrze wiedza. a psa, ktory jest na smyczy, taka sytuacja bardzo stresuje.

jako, ze psie szkoly przez covid pozamykane, szkole sie przez internet. i przez internet poznalam training BAT. Od wczoraj czytam ksiazke-przewodnik na temat BAT i… wszystko sie zgadza. Zaczynam rozumiec, skad to szczekanie. Ale jednoczesnie widze, z jakimi problemami zmagaja sie wlasciciele innych psow i doceniam, jak kochanego, w sumie bezproblemowego, psa mamy.

dzis sposcilam psa ze smyczy w drodze do domu. jeszcze w parku, ale juz blisko domu. pies pieknie szedl kolo mnie. bylam z niego taka dumna. szedl i sprawdzal: czy pani jest, czy dobrze idziemy. przed ulica go zawolalam, przybiegl grzecznie, poczekal na mnie, spokojnie przeslimy ulice, a potem pies grzecznie potruchtal pod nasz dom. i tam na mnie czekal merdajac ogonem:)

patrze na to psisko, na jego wpatrzone we mnie oczy i moge powiedziec, ze marzenie z dziecinstwa sie spelnilo. mam psa. mojego psa. brzmi infantylnie… no coz, jesli chodzi o zwierzeta, to tak, jestem infantylna.

*************

niedaleko parku jest stawik przy ktorym zyje stadko gesi i kaczek. gdy wracam z pracy kolo 19.00, spotykam starsza pania, ktora przyjazni sie z tym ptactem. do tego stopnia, ze juz kilka razy przyuwazylam, jak ptactwo wychodzilo starszej pani na spotkanie – ptaki dobrze wiedza, skad ona nadchodzi i o ktorej godzinie. kilka dni temu wracalam z pracy z lubym w tym czasie, gdy starsza pani siedziala na swoim wozku inwalidzkim otoczona ptactwem i do niego przemawiala. mowie do lubego pol zartem, pol serio: to ja, na emeryturze. luby westchnal: tego sie obawiam. a ja… no coz, ja juz gadam z psem. jak nikogo w poblizu nie ma;)

2 myśli na temat “nie ma bata, jest BAT

  1. gadanie ze zwierzakami to zadne dziwactwo 🙂 ja gadam z Lola i dwoma kotami. z jednym kotem nawet mozna sie dogadac 🙂 z Lola zreszta tez.
    a pani na wozku skojarzyla mi sie z Home Alone 2, z pania z Central Parku otoczona golebiami 🙂

    Polubienie

Dodaj komentarz