wizyta, hormony…

bylam dzis u neurologa. badal mnie prawie godzine… jak to neurolog;) u nich wszystko zawsze idzie powolutku, nie to co na chirurgii;) mam skierowanie na MRI glowy. za tydzien. za dwa tygodnie wyniki.

Szkrab wszedl w okres dojrzewania. hormony szaleja tak, ze ja oszaleje. czegos takiego nie doswiadczylismy z Bizonem. ale to nic nowego, Szkrab zawsze byl ten bardziej emocjonalny.

Szkrab zakwalifikowal sie na bonusowe lekcje dla zaawansowanych z j. angielskiego – poczul sie wiec bardzo wyrozniony. jako ze ja ciagle protestuje gdy dzieci mowia do mnie po niderlandzku (”nie rozumiem co ty tam chrumiesz” – mowie, gdy chlopaki nie mowia do mnie polsku i jak maja interes, to od razu przestawiaja sie na jezyk matki), to Szkrab zaczal mowic do mnie po angielsku. rece opadaja.

najlepiej dogaduje sie z psem.

2 myśli na temat “wizyta, hormony…

Dodaj komentarz