kiedy nam sie rodzina powiekszyla o psa, pozostali czlonkowie rodziny, a szczegolnie moj tato i tesc, ktorzy nigdy psa nie mieli, zaczeli zasypywac nas zlotymi radami i przestrogami. jedna z tyc rad/przestrog bylo, zeby nigdy nie dawac psu jesc przy stole, ”bo sie nauczy zebrac o jedzenie i spokojnie sie nie da obiadu zjesc”. i rzeczywiscie, nasz pies nie zebrze, wie, ze jak my siedzimy przy stole, to on jest niewidoczny. na ogol uklada sie albo pod stolem albo przy stole. i lezy.
dzis zrobilismy grilla z okazji urodzin Bizona. siedzimy w ogrodzie, zapachy uderzaja w nozdrza, wiec psisko stwierdzilo, ze trzeba rundke wokol stolu zrobic, a noz cos skapnie;) i skapnelo. ja patrze, a tesciu ukradkiem dzieli sie z psiskiem mieskiem!!!! najpierw myslalam, ze fatamorgana;) ale jak go drugi i trzeci raz przylapalam, to jednak uwierzylam w to, co widzialam.
ale nie martwie sie. pies jak dziecko – wie na co i u kogo moze sobie pozwolic.
a dzis zaliczylismy lekcje w szkole dla psow. psisko jak wysiadlo z samochodu, zbaranialo jak zobaczylo polane pelna innych ziomkow:DDD tak zbaranialo, ze nawet glosu nie dalo. potem sobie odbilo podwojnie, jak zostalo skonfrontowane z psem wlasciciela szkoly. pies wlasciciela szkoly jest… prawa reka nauczyciela. sluzy do pokazywania cwieczen, do oswajania. niesamowity pies – jak wlasciciel wyjasnil: nie lubi ludzi. ale jest mu slepo oddana. i dzieki temu wspaniale wspolpracuje z innymi psami. nasze psisko ja oszczekalo na cala okolice, a ona nic. spokoj. ech… pracujemy nad tym, zeby nasze psisko szlo za nami, a nie przed nami. to mam mu pomoc pokonac lek przed innymi psami.
Hihi, jak często ci, którzy głośno komentują, potem sami wpadają. 😉
PolubieniePolubione przez 1 osoba