stara?

nie wiem czy ja sie robie stara czy moje ego uroslo niezdrowo, ale nie wytrzymalam i dalam w pracy czadu. zjechalam naszego chinskiego doktoranta i wymierzylam mu surowa kare – pozbawilam go pierwszej pozycji na naszej wspolnej publikacji naukowej. szef twierdzi, ze doktorant przeszedl samego siebie i mu sie nalezalo. a ja po tej calej akcji siedzie i sie zastanawiam, czy slusznie postapilam… jako ze doktorant nie wywiazal sie jak nalezy z ”zadania domowego”, przejelam paleczke, przez co on stracil pozycje. ale ja nie jestem sw. Mikolajem, zeby wokol rozdawac prezenty… poprawilam glupoty, ktore doktorant wysmarowal i za przyzwoleniem szefa wskoczylam na pierwsza pozycje wsrod autorow artykulu. doktorant sie wsciekl. ja tez. szef postawil doktoranta do pionu. i…tyle.

w miedzy czasie robie tzw. University Teaching Qualification, zeby miec papierek. papierek, bo to, czego sie uczymy… eeee…. raczej mi sie nie przyda. pierwsze zadanie domowe, ktore musialam zrobic, bylo esejem na temat… mojej filozofii nauczania. zeby napisac ten esej wzielam laptopa, butelke wina i lampka za lampka, moj talent filozofowania wzrastal. do tego stopnia, ze uzyskalam nastepujacy feedback od prowadzacego kurs: ”Thank you very much for your teaching philosophy. I am extremely happy to see how you think about your education and how you includes your values in your teaching. You describe a variety of issues in detail and nicely point out how they relate to your values. Extremely well done!”

Luby kwiczal ze smiechu i jako ze on tez powinien zdobyc kwalifikacje nauczyciela akademickiego, spytal, czy bym mu tez jakas filozofie nauczania napisala;) nie, bo wpadne w alkoholizm;)

Przede mna jeszcze dwa kursy i dwa esseje…

a wracajac do chinskiego doktoranta… po godzinnej burzliwej dyskusji, doktorant stwierdzil, ze moj szef jest dla niego jak ojciec, wiec skoro on postanowil, ze ja mam byc pierwszym autorem, to doktorant to akceptuje. tym stwierdzeniem olal mnie – swoja co-promotorke. wiec dostal jeszcze bardziej w skore. i ja i szef bardzo szczerze i bolesnie wygarnelismy mu, ze jeszcze nie mielismy doktoranta ktoremu ”dr Czips” (nigdy, ale to nigdy nie uzywamy naszych tutulow naukowych, gdy prowadzilmy naszych studentow, ale w tym przypadku szef przyjal oficjalny ton;)) musialaby pisac artykuly i kontrolowac referencje. Po tym wszystkim nasz doktorant z glupim usmieszkiem spytal, czy mu napiszemy referencje, bo chcialby aplikowac o pozycje post-doca. mysle, ze jak zobaczy nasze referencje, to z nich zrezygnuje. bo nie beda one dobre.

4 myśli na temat “stara?

  1. Nie wiem czy to wiek czy ego ale nabierasz doświadczenia jako nauczyciel i co-promotor. Nie wypowiadam się na temat tego czy się studentowi należało bo nie znam szczegółów ale mam nadzieje, ze dzięki temu czegoś się nauczy. Powiedzieliście mu, ze najpierw musi tego doca obronić zanim się zabierze za post? Poparcie szefa bezcenne.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Krysiu, tak, to pewnie doswiadczenie i tez poczucie, ze tworzymy z szefem duet, w ktorym mamy do siebie zaufanie. I tak, szefuncio z sarkazmem rzucil, ze najpierw sie musi obronic;)

      Polubienie

Dodaj komentarz