myslalam, ze jak przez caly grudzien bede miala wakacje, to w koncu na czas wysle kartki, wroce do biegania, przeczytam ksiazki, prezenty na czas zamowie… nic z tych rzeczy. robie sie wolniejsza, rozmemlana i.. chyba tez bardziej wyluzowana czy moze raczej powinnam napisac ”lepsza dla siebie”. odetchnelam z ulga, bo jutro jeszcze przyjda ostatnie prezenty;)
dzis bylam z wizyta u mojej pierwszej studentki, ktora pisala prace magisterska pod moim kierunkiem – urodzila syna. i tak sobie pomyslalam – starzejesz sie, skoro twoi studenci juz dzieci rodza. nie smuci mnie to. lubie swoj wiek, nawet siwe wlosy, ktore po prostu wyrywam;) co mnie ucieszylo, to fakt, ze mimo ze praca magisterka tak dawno obroniona, ze nawet tytulu nie pamietam (ale temat tak!), to nadal mam z byla studentka kontakt. wiec, gdy urodzila syna, dostalam kartke, dostalam zaproszenie na wizyte, a dzis uslyszalam: ale zostaniemy w kontakcie, prawda?
luby przezyl dzis po raz pierwszy w zyciu kanalowe leczenie zeba. mial stracha. uspokajalam go, bo sama juz dwie kanalowki. i tylko raz, jakims cudem ogien zobaczylam, a nogi mi w gore wystrzelily;)
jutro pakuje walizy, pieke pijana sliwke, sprzatam dom i w piatek wyjezdzamy do Polski. o ile Bizon wytrzyma – bo cos go choroba bierza…
zdrowia dla Bizonka! a dla Wszystkich Wesolych Swiat!
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Dziekujemy, Cutie!
PolubieniePolubienie