wczoraj zaproszono mnie na spotkanie z pewnym naukowcem z Florydy. po nazwisku od razu wiedzialam, ze bedzie to Polak. on z kolei typowal czeskie pochodzenie:D pogadalismy, potem jeszcze wieczorem biesiada z grupa i wyszlo kilka fajnych projektow, nad ktorymi moglibysmy wspolpracowac. gdy odprowadzalam goscia na pociag, rozmawialismy po polsku. ale potem, gdy chcialam wieczorem strescic w mailu, ktore projekty moglbysmy razem rozwinac, nie potrafilam tego opisac w j. polskim. w koncu strescilam wszystko po angielsku i przyznalam, ze moj naukowy j. polski jest uposledzony. na to naukowiec z Florydy: moj naukowy polski nie istnieje.
z wielka przyjemnoscia podryftowalabym z moimi badaniami naukowymi w tym kierunku – jak to dziala, ze na codzien bez problemu czlowiek wlada pewnym jezykiem (ja polski nadal uwazam za moj pierwszy jezyk), ale sa takie wyjatkowe sytuacje, jak ta powyzsza. co tam w mozgu sie aktywuje, gdy mowie po polsku np. o emigracji, a co sie dzieje, gdy zaczynam mowic o pracy naukowej. dwie rozne szufladki sie otwieraja?;)
No, to jest niesamowite! 🙂
Nie znam zasad otwierania się tych szufladek, ale podziwiam, że władasz angielskim na tak wysokim poziomie. Brawo.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Igomamo, a jak z szufladkami u Igotaty? Tez tak ma jak Cutie i ja?
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Wspominam Cutie, bo jeszcze kilka godzin temu byl tu jej komentarz, a teraz… go nie ma… Cutie, usunelas? Bo chyba nie ja, co???…
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Muszę spytać, ale myślę, że ma dokładnie tak jak Wy. W dodatku on działa w branży informatycznej, a tam to już w ogóle słownictwo angielskie, często w języku polskim nawet nie ma odpowiedników.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
chyba jednak Ty 😀 bo ja nic nie usuwalam 😀
PolubieniePolubienie