rano zaczelo sie od klotni – srok. zaczelam pic swoja poranna kawe przy otwartych drzwiach tarasowych, ale sroki tak zaczely glosno i dlugo ”szczekac”, ze odstawilam kawe i pognalam na sama gore, zeby wyczaic, co sie dzieje. no i nie wyczailam – widzialam dwie sroki latajace jak oszalale miedzy trzema drzewami, a z jednego drzewa dobiegal skrzek trzeciej sroki. bardzo zalowalam, ze nie mam lornetki, bo strasznie ciekawilo mnie, o co ta klotnia. podejrzewam, ze na jednym z drzew sa mlode w gniezdzie i matka przeganiala obce sroki, bo tyle wrzasku, to tylko matki potrafia narobic, gdy ich dzieciom krzywda sie dzieje:DDD no, ewentualnie, matka chciala juz mlode uczyc latac i tak wrzeszczala;)
ja, matka, zawalczylam dzis o Szkraba, o opinie nauczyciela. kiedy w zimie rozmawialismy z nauczycielem stwierdzil, ze Szkrab wszystko moze, tylko musi sie wziac do roboty. jako ze wrzesniu nauczyciel zasygnalizowal, ze Szkrab nie robi NIC, wzielismy sie za niego i co piatek sprawdzalismy, czy wykonal wszystkie obowiazkowe zadania. jesli nie wykonal, to mial nadrobic wszystko w weekend, bo inaczej zero playstation. wiec Szkrab wyboru nie mial i wszystko co obowiazkowe robil. a tego, co nadprogramowe nie robil. i mysmy go tez nie scigali, bo po co, jesli oceny ze sprawdzianow byly dobre. a tu sie okazuje, ze jednak nauczyciel nie dal tej opinii, ktora omawialismy, jesli SZkrab poprawi swoja podjescie do obowiazkow, bo… ogranicza sie do minimum. Do minimum, ktore jest obowiazkowe…. nie wiem jak Wy, ale ja w szkole tez ograniczalam sie do tego, co obowiazkowe. i dostalam sie do dobrego liceum i dostalam sie na studia i swietnie sobie na nich radzilam. ilu jest uczniow, ktorzy robia zadania dla chetnych? chyba niewielu. w ogole, zastanawiam sie, po co istnieje zadania dla chetnych? nauczyciel napisal, z podejscie Szkraba do nauki sie nie zmienilo mimo ze caly rok, o niego walczylismy. oooo… przegial;) jak to przeczytalam, to iskry polecialy w mailu, niczym okrzyki ze sroczego gniazda. jaki caly rok? i jak to nic sie nie zmienilo??? ok, len pozostanie leniem. ale jak dziecko jest leniwe a i tak robi 100% tego, co obowiazkowe zamiast nicnierobienia, to chyba sie cos zmienilo?
walcze o Szkraba, bo wiem, ze jak pojdzie do szkoly, gdzie z palcem w nosie bedzie mial zadowalajace oceny, to on sie nie podciagnie – nie bedzie mial motywacji, zeby pracowac. walcze o niego, bo wiem, ze tylko jak dostanie jedna czy dwie paly, to wezmie sie do roboty. i dlatego Szkrabowi trzeba podnosic poprzeczke a nie zanizac, bo osiadzie na laurach i kiepsko bedzie.
do tego, wscieklam sie, bo egzaminy na pol semestru odbywaly sie w atmosfrze strajku nauczycieli przez co dzieci mialy mniej czasu na pisanie egzaminow, co tez mialo negatywny wplyw na oceny…. ktore u Szkraba i tak calkiem dobre byly, ale moze bylyby lepsze, gdyby mial tyle czasu, co zwykle. Wscieklam sie tez, bo w koncu sprawdzilam, ile zarabiaja nauczyciele w Holandii – przy pelnym etacie, zarabiaja tyle co ja. A ja jestem bardzo zadowolona z moich zarobkow. Sa grubo ponad srednia krajowa. I nauczyciele tez niech tak zarabiaja. Ale czemu w takim razie strajkuja? Marze o tym, zeby zarabiac nawet troche mniej, ale miec wakacje wtedy, kiedy moje dzieci, zebym nie miala ciagle dylematow, co z nimi zrobic; bo ja 6 tygodni wakacji latem nie dostane. a oni tak. wiem, ze zawod nauczyciela jest ciezki, wymagajacy, ze i dzieci, i rodzice potrafia dac sie w kosc. wiem, bo moja mama jest emerytowana nauczycielka. ale…. o co ten strajk???? moze o to, ze nauczyciele w Holandii rzadko kiedy pracuja na pelny etat? to w koncu ich wybor. Jak sobie poczytalam o tych zarobkach nauczycieli w Holandii, jak pomyslalam o wakacjach, jak poczytalam, jak wielkie jest zapotrzebowanie na nauczycieli, to stwierdzilam, ze jak juz nie wytrzymam na uniwerku, pojde uczyc biologii do szkoly sredniej:)