mialam dzis spotkanie z pewnym naukowcem, z ktorym spiknelam sie przez e-maila, ale ktorego nigdy na oczy nie widzialam. jako, ze i w pracy, i domu mialam kolowrotek, nie zdazylam sobie faceta wygooglowac, zeby wiedziec jak wyglada. ale w drodze do pracy, gdy razem lubym pedalowalom, okazalo sie, ze luby zna tego czlowieka.
pedze z jednego konca szpitala na drugi, gdzie umowilam sie z tym naukowcem, i pisze do lubego: jak ten gosciu wyglada? dostaje odpowiedz: jak stary Niemiec. no tak, dzieki, luby, bardzo pomocna wskazowka. podchodze pod fontanne, przy ktorej mialam tego pana spotkac, pelno ludzi, i… widze, ze jakis stary Niemiec do mnie macha. On chyba mnie wygooglowal, bo najwyrazniej mnie rozpoznal. usmialam sie w duchu, bo luby bardzo dobrze go opisal, rzeczywiscie, wyglada jak Niemiec, a czy stary.. no coz, im jestem starsza, tym definicja storsci sie zmienia.
w domu wariatkowo, bo Szkrabowi znowu groza dwie niedostateczne (jeszcze tydzien temu byly trzy). powtorka z rozrywki – to samo bylo rok temu. wscieklam sie na Szkraba, bo powiedzialam, ze mu zalatwie korki, a on nie chce. on sie uczyc nie chce, pojdzie do wojska. nie znosze takiego glupiego gadania. wiec zalatwilam mu korki i zobligowalam lubego, zeby z synem jak facet z facetem pogadal, zeby Szkrab raczyl wziac udzial w tych korkach.jakos sie to lubemu udalo, bo wczoraj byla pierwsza lekcja. to dziecko mnie psychicznie wykancza… nie wiedzalam, ze okres dojrzewania moze byc tak trudny (i dla niego i dla nas). Bizon to zupelnie inny typ czlowieka… Po prostu, nagle zrobil sie doroslym facetem.