coraz czesciej zaczynam myslec, ze ja to jednak korpo-typ jestem. moze to tylko takie moje wyobrazenia, bo w korporacji nigdy nie pracowalam, ale….
od jakiegos czasu pomagam pewnemu chirurgowi zorganizowac badania. podoradzalam mu w roznych sprawach, m.in. wyborze pewnego ”instrumentu” do zbierania danych. bylam na kilku workshopach, na ktorych instrument prezentowano, na ktorych przetestowalam jego podstawowa wersje i ktory bardzo mi sie spodobal. Demo bylo super. WSzystko sie da z tym ”instrumentem” zrobic, no ”WSZYSTKO”. w Ameryce. w firmie, ktora tenze instrument wyprodukowala. A demo bylo oczywiscie prowadzone przez Holendra zyjacego w USA i pracujacego dla firmy produkujcej tenze instrument. No wiec, przekonalam chirurga, zeby uzyl ten instrument. On sie zgodzil, bo sam uczestniczyl w workshopie, sam zobaczyl, jak latwy w uzyciu jest tenze instrument. Tydzien temu zaczelismy uzywac instrument. Tydzien temu zadalam koordynatorowi pytanie o pewna funkcje. Cisza… wczoraj e-mail, zebysmy dzis pogadali. a…. juz wiedzialam czym to pachnie. I rzeczywiscie: funkcja, ktorej my potrzebujemy nie ma w podstawowym pakiecie, ktory nasz szpital kupil; funkcja ta byla oczywiscie mozliwa w amerykanskim demo. no, ale jak potrzebujemy, to koordynator moze oczywiscie omowic to z zarzadem rady, a jak ten sie zgodzi, to trzeba bedzie te ”dostawke” przetestowac, zanim zostanie oddana dla nas do uzytku. widzialam nietega mine chirurga, sama tez bylam wsciekla. na tyle wsciekla, ze wypalilam, ze szkoda, ze nie pokazali demo, ktore pokazuje, co z tym instrumenten mozna zrobic w naszym szpitalu, a nie w ameryce. no tak, no tak, kajal sie koorydantor i jego szef, ktory tez dolaczyl, bo tu chodzi o kwestie polityczne. a g…piii mnie obchodza kwestie polityczne. ja wiem, ze to znowu potrwa z pol roku, bo w naszym szpitalu wszystko trwa…
po poludniu zadzownilam do pewnego pana z korpo, ktory 5 lat temu pomogl nam z pewnym projektem. owszem, zaplacilismy za niego grube pieniadze, ale projekt wykonali tak perfekcyjnie i tak szybko, ze do tej pory mamy z niego zyski. powiedzialam, jaki mamy problem. wiesz, ja juz nie pracuje w tej firmie, ale zadzown do tego goscia i powiedz, ze ode mnie masz jego nr tel. zadzwonilam, wytlumaczylam w czym rzecz i uslyszalam, ze, jeli cena taka-a-taka nam pasuje, to w srode powinno byc wszystko zalatwione. Dzwonie do chirurga, a ten mowi: placimy i w srode zaczynamy badania. Dzwonie do szpitala i mowie: dziekujemy za wasz serwis, zalatwilam to z firma, wszystko bedzie gotowe na srode. i co? panowie byli na wsciekli:DDDD bo jak to, skoro pracuje w szpitalu, to czemu ide do konkurencji? no jak to czemu? bo konkurencji zaplace i bede miec, to co chce. w trzy dni.
i dlatego nadaje sie do korpo – u mnie liczy sie czas. u mnie ma byc tempo. a nie bla-blanie, czekanie i pokazywanie amerykanskich dreamow w holenderskim szpitaliku, ktore to demo’s nijak sie maja do rzeczywistosci.