macierzynstwo jest dziwna sprawa. z jednej strony rodzic musi sie natrudzic, zeby malego czlowieczka wychowac, nauczyc kultury, adekwatnego zachowania, co czasami wymaga bycia twardym, konsekwentym, moze nawet i czasami walki z dzieckiem. z drugiej strony, niech tylko ktos raczy skrzywdzic nasze dziecko… ja staram sie pokazac moim dzieciom, ze maja we mnie 100% wsparcie.
dzis starlam sie przez telefon z trenerka Szkraba. dostalam od niej wiadomosc, w skrocie taka: Szkrab nie moze w czwartek przyjsc na trening, bo z poprzedniego wyszedl przed czasem i mimo ze go wolalam, zeby wrocil, poszedl sobie. ja wiem, czemu poszedl, mimo ze mnie tam nie bylo. a ona nie? poszedl, bo treningi sa ponad jego mozliwosci. Szkrab, w przeciwienstwie do straszego brata, nie jest fanatykiem sportowym. chodzi na noge, bo lubi grac, bo lubi byc z dziecmi, ale jego marzeniem nie jest zostac Lewandowskim. wczoraj poplakal sie wieczorem, bo przezywal trening. okazalo sie, ze trenerka kazala im robic ”planking” i wytrzymac najpierw 30 sekund, potem minute, a Szkrab nie byl w stanie wykonac tego cwiczenia. ja wiem, jak ciezkie jest to cwieczenie, bo robilismy je na lekcjach bootcamp, ale i tam, gdy ktos nie mogl wytrzymac, przechodzil do kleku. a na treningu Szkraba nie wolno! no Szkrab, po kiku takich sytuacjach nie wytrzymal tej presji, poszedl sobie. i ja go rozumiem. tez wyszlam z zajec stepa, gdy wszystkie baby wykrecaly piruety jak w transie, a ja nie wiedzialam, o co w tym wszystkim chodzi.
Trenerce (16-letniej dziewczynie!) odpisalam, ze nie podoba mi sie jej arogancki ton i uwazam wysylanie takiej wiadomosci za niegrzeczne. Ze jesli ma jakies problemy ze Szkrabem, to chetnie sie z nia umowie przedyskutowac to, a na trening Szkrab pojdzie, bo za to placimy.
No i poszlo. Szkrab oczywiscie na trening juz nie chce isc ( bo za nim tez wczoraj krzyczala, ze ma nie przychodzic, przy wszystkich dzieciach…). Dalam mu tydzien na podjecie decyzji, czy chce zostac w tej druzynie, czy chce sie przeniesc do innej, a moze do innego klubu.
Wiem, ze Szkrab aniolkiem nie jest, wiem, ze potrafi byc upierdliwy, ale stoje za nim murem – tak dlugi jak ja place, tak dlugo jak Szkrab nie pyskuje, nie dokucza, nikt nie bedzie mu zabranial przychodzic na trening. Napisalam dziewczynie, ze to nie national team, skladajaca sie z nadambitnych, top-sporters, tylko dzieci, zwyczajne 11-letnie dzieci, ktore przychodza na trening sie rozerwac, pobiegac, a nie wyciskac siodme poty. i ze jej zadaniem jest motywowanie dzieci i dostosowanie wymagan do ich mozliwosci, a nie dolowanie plankingiem i zabraniem przychodzenia na trening.
Strasznie jestem zla.