Festyn organizowany przez nasza misje tuz, tuz. A fantow ciagle jeszcze troche za malo… Napisalam wiec list do pewnego sklepu, opisalam cel ”zebrow”, o co prosimy, co w zamian oferujemy, wydrukowalam i… poszlam. z wielkim stresem, zniesmaczeniem, lekiem, w sumie, to tak strasznie nie mialam ochoty isc po prosbie, ze jak nigdy z nerwow, zemdlilo mnie. ale trudno, weszlam do sklepu, poprosilam o audiencje u managera, usmiechnelam sie i przedstawilam w skrocie sprawe. i deal: my zamowimy u was TV (tanioche, ale i tak, TV to TV – moje chlopaki juz sie napalily, ze wygraja:DDD), a do tego prosimy o sponsoring dodatkowych fantow. Dostalam: czajnik kuchenny, patelnie teflonowa, porzadny garnek z przykrywka, blender, zestaw do ukladania korali i zestaw dla chlopca (sladanie motoru czy cos takiego). Opowiadam to lubemu, ze stydem przyznaje, jak mnie zemdlilo z napiecia, a on mowi, ze w ogole podziwia, ze to zrobilam, bo on by w zyciu sie nie odwazyl;)
Wczoraj pojechalam przetestowac nowy rower, bo obecny, kupiony niecaly rok temu, bardzo mnie zawiodl; niby porzadna marka i cena, a jakosciowo kicha…. wypatrzylam nowy rower, zamowilam, dostalam wiadomosc, ze moge go przetestowac i jesli bedzie spelnial moje wymagania, to moge go kupic. Mowie do lubego, jedz ze mna, moze mi cos doradzisz. A przy okazji, sprobuje i w tym sklepie spytac o sponsoring: ja kupie rower a moze Wy byscie cos zasponsorowali. luby mowi: to ja z toba nie ide:DDD mowie, luby, obejrzymy rower, kupimy, ty wyjdziesz przed sklep, a ja bede meczyc o sponsoring. nie, on nie pojdzie. wstydzi sie. no ludzie…. w koncu poszedl, ale udawal, ze mnie nie znal;) niestety, tym razem nic nie udalo mi sie wskorac.
Dzis za to… ha, ha, az sie smieje do siebie, jak pomysle, jaki biznes zrobilam. Zamowilam na impreze toalete. druga dostalam gratis. a do tego mala cysterne z woda do mycia rak!!!