chyc, i stoimy

Siedziec wozku zakupowym? Dla Bizona to niemozliowe. Wszystko musi byc oblapane, kazda rzecz oblizana… a mialam go czysto wychowywac, taaaa, teoria teoria, zycie zyciem.

Dzis na moment sie schylilam, zeby wziac cos z dolnej polki. Prostuje sie, patrze, ze Bizon stoli, trzyma sie brzegu koszyka, chyc, chyc, podryguje i szczerzy 4 zabki.

Drobny jest, jak go porownam z innym dziecmi w jego wieku, to kruszynka, malutka glowka, choc policzki ma pyzate. Ale nie martwi mnie to, luby drobnej kosci, ja tez raczej drobna (przynajmniej wsrod Holenderek), wiec po kim ma byc „solidny”? Wole zeby byl szczuply niz sloniowaty. Z reszta, jak on moze byc gruby, skoro ruchliwy jak pchla. Raczkowac jeszcze porzadnie nie potrafi, zle wszedze zajdzie. Caly czas trzeba go obserwowac. 

taki czlowieczek

Wchodzimy do sypialni, nachylamy sie na Bizonkiem, spi sobie na boczku; Tak spokojnie oddycha. Luby patrzy i mowi: taki czlowieczek… ja na to, taki cud.

Ciagle nie moge uwierzyc, ze go nie bylo i jest. Ze powstal z 2 polaczonych komorek, ze oprocz cialka, jest w nim duszyczka.

nowy skok?

Bizon daje tak popalic, ze mimo ze jestes nas troje do opieki, padamy. Ciagle tylko „yyyyyyy”, zabawki nie, jedzenie nie, do okna nie, do ptasi nie, raczkowac nie; jedynie jazda na rowerze jeszcze lagodzi jego obyczaje i kapiel. No ale ile mozna jezdzic i w wodzie siedziec?

Czyzby kolejny skok rozwojowy?

W koncu zasnal. Cisza. Jak dobrze….

nasza uliczka rozkwitla na rozowo

Wzdluz naszej uliczki rosna drzewa, nie mam pojecia jakie, bo od botaniki zawsze sie migalam, a zielniki rodzice mi robili:) Mimo to, brak wiedzy botanicznej nie przeszkadza mi rozkoszowac sie widokiem: z drzew kapia ciezkie kiscie bialorozowych kwiatow. A ze drzewa pozasdzone sa blisko siebie, przy wejsciu na uliczke, ma sie wrazenie, ze niebo nie jest niebieskie, tylko wylozone platkami kwiatow bialorozowych. Uliczka wyglada tak urzekajaco, ze dostalam dzis e-maila od znajomej z pracy, ktora wczoraj wybrala sie na przejazdzke rowerowa i stwierdzila, ze to najpiekniejsza ulica w miescie. W zeszlym roku inna znajoma mowila, ze az przyjaciolke na spacer „do nas” wziela, zeby jej pokazac, jak tu ladnie. Dla mnie uliczka wyglada bajkowo i kojarzy mi sie, nie wiem czemu z Ania z Zielonego Wzgorza… mimo, ze drzewa sa rozowe, nie zielone. Powinnam zrobic kilka zdjec i wyslac tatowi; bedzie pod wrazeniem. I moze jeszcze mi powie, co to za drzwa, bo on ma bzika na punkcie drzew, krzewow i innych roslinek.

wymowki po czasie

wczoraj moj student bronil prace doktorancka. po obronie szef mial wyglosic laudatio, co, zgodnie ze znaczeniem tego slowa, na ogol jest mowa pochwalna. a moj szef… wyglosil mowe, w kotrej przedstawil historie wspolpracy z naszym studentem, wiecej bylo o szefie i naszej grupie naukowej niz o nazym doktorancie, a co gorsza, wywlokl jeszcze kwasy z pzeszlosci, w stylu, ze student byl uparty, ze odmowil zaprezentowania swoich wynikow na bardzo prestizowym kongresie, ze tlumaczyl sie, ze prezentacje go tak stresuja, ze nie moze spac i jesc… a student powiedzial nam o tych problemach… w zaufaniu…

wiele osob spuscilo glowe…

a potem, podczas obiadu, szef wrocil do tego i wiecej takich zjadliwych wyrzutow z przeszlosci strzelil. strasznie mi bylo glupio. i dlatego, mimo ze nie planowalam przemowy, wstalam i zgodnie z prawda powiedzialam, ze ja oficjalnej mowy nie przygotowalam, ale chcialabym wykorzystac sytuacje i powiedziec tak od serca, ze bardzo cenilam wspolprace z tymze studentem, ze cenilam jego proaktywne dzialania, kreatywne myslenie, jego punktualnosc i rzetelnosc. zazartowalam, ze zaczynam odczuwac symptom pustego gniazda widzac jak  moi studencie z niego wyfrywaja w swiat i ze bede za moim studentm tesknic. Mam wielka nadzieje, ze moim wystapieniem zrekompensowalam naszemu doktorantowi durnowate wystapienie szefa.

 

a szefowi powiedzialam, ze moi co-promotorzy napisali dla mnie piosenke, ze jeden z nim ja spiewal, a drugi akompaniowal na saksofonie, ze w piosence wspomnieli o wsyzstkim z czego po czasie mozna sie smiac, ze moje myszy nie chcialy zachodzic w ciaze, za to ja sama i owszem, zostalam w miedzy czasie mama, ze nie dosc, ze musze sie uczyc nidrlandszkiego, to tez fryzyjskiego, jako ze weszlam do fryzyjskiej rodziny…. tekst tej piosenki mam w domu i kiedys ja szefowi pokaze. zeby wiedzial, ze swoich studentow nalezy wychowywac podczas doktoratu, a na zakonczenie trzeba umiec odpuscic.