jutro jade na konferencje – trzy dni sluchania, dyskutowania, myslenia, nawiazywania znajomosci… z jednej strony ciesze sie, bo szukam jakis inspiracji do badan prowadzonych w naszej grupie, zaczynam tesknic za tym, z czym zaczelam, czyli wiedza fundamentalna, a nie tylko kliniczna, ale za malo wiem, czego nie wiem;) zeby sformulowac hipoteze, trzeba zauwazyc luki w wiedzy, zauwazyc na co jest popyt – i to mam nadzieje zobaczyc na konferencji. i dlatego sie na nia ciesze. mniej cieszy nie fakt, ze jest sie ludzmi od rana do wieczora… co innego byc z ”moim” Janem-kolega od 8-18.00 – kolega, przy ktorym i ziewnac mozna, i przeciagnac sie, i obgadac studentke czy szefa, czy jakiegos aroganckiego chirurga, z Janem, ktorym dzielac biuro, czuje sie prawie jak u siebie w domu. nie… przez najblizsze trzy dni trzeba bedzie pocic mozgownice, zeby sie nie zblaznic;) i do tego wspolne obiadki, wieczorki, drinki… te ostatnie chyba sobie odpuszcze. trzepie mna pms, glowa lupie i drinkow, muzyki i gwaru mi nie trzeba. wiem, ze wroce zmeczona.
nie mam perspektywy niedzieli z wyspaniem sie do 10.00 i pizamka do 12.00, bo Szwagierka ma jakas tam nominacje w kosciele i o 8.00 musimy wyjechac, zeby byc swiadkami tego honoru. pozniej obiad u Szwagierki – chociaz gotowanie mi sie upiecze;) a wieczorem jeszcze Bizon ma w kosciele akompaniowac scholi, wiec i proba, i msza…
wracajac do konferencji… znow z zaskoczeniem stwierdzilam, ze w szafie rzadzi granat. a wlasciwie nie, nie w szafie, tylko w mojej glowie;) namierzylam sie, namierzylam i… wybralam trzy sukienki z granatowymi akcentami i trzy zakiety – granatowe: rozny material, rozne fasony, ale granatowe. monotonie kolorystyczna postanowilam urozmaic kolorowymi butami. Na szczescie na wieczory udalo mi sie wyskoczyc a granatow w… czarne dzinsy:DDD
prosze lubego, zeby nie zapomnial karmic Blondi. luby prosi, zebym mu wysylala wiadomosci, bo moze zapomniec:/ ok, bede wysylac, mowie. a… czy moglbys ja tez wyciagnac wieczorem i troszke podrapac? – draznie lubego – ona ci w nagrode pokwiczy, pomruczy, a jak sie postarasz, to nawet polize:) na dowod tego Blondi lize mnie jak szalona a luby patrzy z niedowierzaniem. az koncu mowi, ze powinnam ja na ta konferencje wziac ze soba, siasc ze swinia w pierwszym rzedzie i kazdy mnie zapamieta;)